Fandom

Fikcja Totalnej Porażki Wiki

Z raju do kanału

1863strony na
tej wiki
Dodaj nową stronę
Komentarze0 Udostępnij

Blokowisko Totalnej Porażki

Chris: [Stoi w porcie.] Siemka, ludziska! Znajdujemy się aktualnie w pozostałościach obozu Wawanakwa, ale już za chwilę zawitamy do luksusowego kuroru, w którym znajdują się najpopularniejsi zawodnicy ostatnich 5 sezonów. Chyba domyślacie się o czym ich powiadomię, prawda? Hehe! Do zobaczenia potem!

[Wsiadł na motorówkę i odpłynął.]



[Opening TPZW.]

Kurort:

[Wszyscy imprezują.]

[Sam, Ginger i Eddie siedzą przy wodnym barku.]

Sam: Ginger, o czym ty w ogóle mówisz? Przecież oczywistym jest, że Kinecraft jest lepszy od Networforca.

Ginger: To chyba na grach się nie znasz! W Kinecratcie buduje się tylko jakieś głupie budowle z trójkątów, a w Networforcie biegasz, bierzesz udział w nielegalnych wyścigach na korytarzach i uciekasz przed nauczycielami!

[Sam i Ginger warknęli na siebie.]

Eddie: Argh! Czemu ja do cholery jasnej siedzę z nimi? Taki zdesperowany to przecież nie jestem! Mogę pójść do lepszego towarzystwa.

Tony: [Usiadł na krzesełku.] Na przyklad do mnie? *-*

Eddie: [Zrzucił go z krzesełka, przez co chłopak wpadł do wody] NIE! Nie toleruję gejów, tyle mam ci do powiedzenia! I żeby wszystko było jasne, jestem hetero, więc między nami nigdy nic nie będzie!

Tony: Było fajniej, jak nie znałeś moich zwierzeń i nie wiedziałeś o mojej orientacji. [Smutna mina.]

Rose: Hihihi!

Eddie: A ty z czego się znowu cieszysz, debilko?

Rose: Po prostu lubię patrzeć jak sie sprzeczacie, jestem wielką fanką waszego paringu. Hihi!

[Eddie jest gotowy do zabicia jej, Noah go jednak powstrzymuje.]

Noah: Eddie, jeśli walniesz moją laskę ostro tego pożałujesz. Już nie jestem tym samym Noah co sezon temu.

Eddie: Ta... powiekszyłeś o 0,5 mm mięsień i już męski się zrobiłeś.

[Noah zesmutniał i spuścił głowę, Eddie się uśmiechnął.]

Rose: Pff! Nie wyśmiewaj się z mojego chłopaka! Noasiunek, chcesz może napić się ze mną i Abrahamem Lincolnem herbatki? [Wyciągnęła lalkę Lincolna mówiącą "Uratuj mnie przed nią".]

Eddie: Noasiek?! [Wybuchnął śmiechem, Tony też zaczął się śmiać i przytulił się do niego, ale po chwili został odepchnięty.]

Noah: -.-



[Gwen tańczy z Duncanem i od czasu do czasu spogląda na siedzącą na krzesełku Courtney, która obserwuje ich z morderczym wzrokiem.]

Gwen: Chyba się jeszcze nie pogodziła z tym, że ze sobą chodzimy.

Duncan: Gwen, nie przejmuj się. Stuknięta jest. Zerwanie z nią i zaczęcie chodzenia z tobą było moją najlepszą decyzją w życiu. [Przytulił ją do siebie.]

[Scott zaczął się przesiadać z krzesełka na krzesełko, aż dotarł do Courtney.]

Scott: Ee... Chcesz może zatańczyć? DJ zamierza puścić moją ulubioną piosenkę, nie chce jej przepuścić.

[B jako DJ pokazuje mu kciuka w górę.]

Courtney: Nie widzisz, że jestem zajęta morderczym patrzeniem na tą wredną flondrę Gwen?

Scott: Ale przecież ona ukradła ci chłopaka dwa sezony temu, to już dawno minęło.

Courtney: Dawno minęło?! Dawno minęło?!! Ciekawe jak szybko minie ten guz, którego zaraz ci sprezentuje!

Scott: Zgaduje, że to właśnie przez tę obsesję Trent z tobą zerwał? (wątek z RTP) [Przestraszony odsunął się.]



[Mike zamacza nogi w basenie, podchodzi do niego Ann Maria.]

Ann Maria: Siemka, Vito!

Mike: Mówiłem ci, Ann, że Vito już nieistnieje, z jakiego powodu nie będę wspominał, chyba oglądałeś później sezon.

Ann Maria: Jestem pewna, że wystarczy go tylko obudzić! [Zdarła z niego koszulkę, ale nic się nie stało.]

Mike: Dzięki... To była moja ulubiona koszulka...

Ann Maria: Pff! Nie działa. Ale na szczęście jest jeszcze wiele innych sposobów. [Zaczęła smarować szminką usta.]

Mike: [Odsunął się.] Ee... to na prawdę zbędne!

[Ann Maria się do niego przysunęła i zrobiła dziubek.]

Mike: [Zaczął udawać.] Zachowaj, kochana, te całusy na później! [Wstał i zaczął napinać mięśnie.]

Ann: Łiiiiiiii!! Vito! [Przytuliła się do niego.]



[Harold wahluje wielkim liściem leżące na leżakach Karen, Evę i Jo.]

Harold: Czemu właściwie to robię?

Jo: Robisz to, ponieważ zagroziłyśmy ci, że jeśli nie będziesz nam usługiwał, zbijemy cię.

Harold: Ech...

Karen: Jo, na prawdę jesteś genialna. Żeby tak zniewolić kogoś? Jesteś moją idolką.

Jo: Dzięki.

Eva: [Walnęła Harolda w nogę.] Wahluj szybciej, ciamajdo!



[Tyler podchodzi do stołu, aby wziąć coś do jedzenia, jednak nie zdąża, Owen wszystko (łącznie ze stołem) pożera.]

Tyler: Ziom, czy ty poważnie zawsze musisz wszystko zeżreć?! Teraz przez cały dzień imprezy nie będziemy mieli co jeść! -.-

Owen: Po prostu dawno nie jadłem i byłem głodny, przepraszam.

Tyler: 10 minut temu widziałem jak zjadałeś czipsy...

Owen: Ej, Tyler, a co to tam płynie?

Tyler: Nie zmieniaj tematu, dobra?

Owen: Poważnie, spójrz! To jest chyba...

[Wpłynęła motorówka Chrisa.]

Chris: Witajcie, kochani! Mam nadzieję, że dobrze wam minął dzień sprezentowany przez telewizję nadającą Totalną Porażkę, hehe. Mam dla was wiadomość, która niektórych ucieszy, a pozostałych pewnie zmartwi, 6 sezon!

Wszyscy: Że co?!

Chris: Czyżbyście nie chcieli wystąpić? [Uśmiech]

Cody: Tak nas wykończyłeś w poprzednich, że powinieneś sobie odpowiedzieć na to pytanie sam.

Chris: A gdybym wam powiedział, że zajmując trzecie miejsce można wygrać 10 tysięcy, drugie, milion, a trzecie, 5 milionów?

[Wszyscy na siebie niepewnie spojrzęli.]

Sam: [Niepewnie.] No... mógłbym w sumie wystąpić.

Dawn: Ja z chęcią wystąpię! Będę broniła zwierząt przed wykorzystywaniem ich do zadań!

Heather: Ostatnio straciłam milion, więc tak, chce się pojawić w 6 sezonie.

[Wszyscy zaczęli krzyczeć, że chcą wystąpić.]

Chris: Spokojnie, moi mili, nie tak nerwowo. Was jest dużo, a miejsc tylko 14. Zawalczycie z tego powodu w specjalnym wyzwaniu. Wyruszycie z tej wyspy do pozostałości obozu Wawanakwa. Dwudziestka, której uda się dotknął pana Kokosa, wejdzie do programu.

Eva: A jakim *** niby sposobem mamy się dostać do obozu?!

Chris: Ta wyspa jest scywilizowana, niedaleko rozpoczyna się wielka metropolia, więc poradzicie sobie jakoś. Powodzenia. [Założył jetpack i odleciał.]

Eva: Ta... Dzięki za radę.

Heather: Najlepiej, żebyśmy połączyli się w jakies małe grupki i szli razem.

Courtney: O mnie zapomnijcie, wolę wyruszyć w pojedynkę. [Poszła, Scott po jakimś czasie pobiegł za nią.]

Ann Maria: Ja idę z moim Vito!

Mike: Co? Znaczy... Tak, chodźmy w tą niebezpieczną dla zwykłych szczurów lądowych podróż razem, maleńka! [Wziął ją na barana i pobiegł.]

Jo: Eva, Karen, skoro już się zaprzyjaźniliśmy to co powiecie na założenie grupki?

Karen i Eva: Spoko.

Harold: Kurczę, nie wiem z kim iść.

Jo: Idziesz z nami, Harold. Chyba, że chcesz zapoznać swoje krocze z moim butem.

Harold: Ech...

Tony: Pójdę z Eddiem!

Eddie: NIE! [Zwiał w pojedynkę.]

Tony: W takim razie kto chce ze mną być? W sensie, w grupie.

[Wszyscy się odsunęli.]

Tony: Wszyscy? Zawsze jakiś frajer nie odsuwa się. [Spuścił głowę.]

[Duncan i Gwen poszli razem.]

Ginger: Pójdę z bezguściem, czytaj Samem, może jego umiejętności znane z Kinecrafta przydadzą się na coś.

[Noah i Rose również już ruszyli.]

[Owen wziął pod pachę Cody'ego, Tylera oraz Dawn.]

Owen: Będziemy najsilniejszą drużyną, chłopaki... i dziewczyny!

[Wszyscy zatkali nos, Owen pobiegł.]

Heather: Fajnie, zostali mi najgłupsi, Tony i B. Następnym razem nie będę patrzyła, jak inni się dobierają, tylko sama to zrobię.

[B zmarszczył czoło.]



Courtney i Scott:

[Courtney idzie przez las, Scott chowa się za drzewami.]

Courtney: [Zatrzymała się.] Ech, wiem, że mnie śledzisz.

Scott: [Wyjrzał.] Serio?

Courtney: Teraz już tak. Podejrzewałam, że za mną ruszyłeś, ale wolałam się upewnić.

Scott: Ech... [Podszedł do niej.]

Courtney: Po co w ogóle za mną idziesz?

Scott: Uznałem, że lepiej będzie współpracować razem.

Courtney: Więc mogłeś wziąć kogoś innego...

Scott: Ale ja chciałem ciebie. W pojedynkę trudniej będzie się dostać do Wawanakwa, a nie chce, żebyś nie weszła.

Courtney: Czemu?

Scott: Ponieważ... Czy ty zawsze zadajesz tyle pytań?! Chodź już lepiej!

[Courtney zrobiła niepewną minę i poszła za nim.]

[W oddali pojawił się w kontur ciemnej postaci, kamera dostała zakłóceń.]



Ann Maria i Mike:

[Ann Maria i Mike będąc w lesie stanęli i zaczęli się rozglądać.]

Ann Maria: A więc, gdzie dalej, Vito?

Mike: Ee? Skąd mam to niby wiedzieć?

Ann Maria: Masz przecież instynkt przetrwania, nie? Chyba, że zamieniłeś się w tego nudnego Mike'a.

Mike: Skądże! To wciąż ja, wspaniały i przystojny Vito, a Mike nie jest nudny, on jest rozrywkowy i...

Ann Maria: Proszę cię, gdyby nie ty, nikt by go nie lubił, może każdego w show denerwowały jego nagłe "transformacje" w ciebie i innych, ale jakby ich nie miał, ani ja ani Zoey nigdybyśmy się nim nie zainteresowały.

[Mike zrobił smutną minę.]

Ann Maria: Coś się stało?

Mike: Ależ nie! Biegniemy! [Pobiegł.]



Noah: Rose, zdecyduj w jakim kierunku powinniśmy iść, na wschód czy zachód?

Rose: [Wyciągnąła lalkę Lincolna mówiącą "Zerwij z nią najszybciej jak się da".] Odpowiedz, panie Lincolnie, na pytanie Noasia, znasz się lepiej ode mnie.

Noah: Rose, to nie jest pora na zabawy!

Rose: Jak ty dobrze wiesz, że lubię się bawić. Hmm... Zawsze marzyłam, żeby się pobawić, ale trochę inaczej. [Uśmiechnęła się do niego zalotnie i wlazła z nim do krzaków, Noah przełknął ślinę.]



Owen, Tyler, Cody, Dawn:

[Wyszli poza las.]

Owen: Jesteśmy coraz bliżej.

Cody: Obozu Wawanakwa?

Owen: Co? Jaki obóz? Mówiłem o...

[Przejście scen. Wszyscy siedzą przed stoiskiem z hotdogami.]

Owen: ...najlepszych hotdogach na tej wyspie. Dzisiaj, kiedy przybyliśmy i nie mogłem znaleźć toalety dziwnym trafem pojawiłem się w mieście i znalazłem to stoisko.

Tyler, Cody, Dawn:...

Sprzedawca: Ta... Cały czas się zastanawiam, jak to możliwe, że po jego przyjściu nie zbankrutowałem...



Harold, Eva, Jo, Karen:

[Harold niesie na plecach wielki tron z dziewczynami.]

Eva: No rusz się leniu!

Harold: Nie jestem jakimś super siłaczem!

Jo: To też obciążaniem cie próbujemy zmienić.

[Tron przygniótł Harolda.]

Eva: Wolniej się nie da?!



Tony, B, Heather:

[Pojawili się na przedmieściach. B macha rękoma, żeby zasymbolizować, że samolotem mogliby polecieć.]

Heather: Jako, że jestem jedyną myślącą tutaj osobą, wpadłam na pomysł, że moglibyśmy polecieć samolotem do tego przeklętego Wawanakwa.

B:... -.-

Tony: A nie lepiej samochodem? Boję się latać samolotami.

Heather: Samochodem nie da się przepłynąć oceanu, głąbie...

Tony: Wszystko się da!

Heather: Chodźcie już lepiej na to lotnisko, ciekawe gdzie ono może być.

[B wskazuje na wielki budynek przed nimi, który jest lotniskiem, ale nikt nie zwraca na chłopaka uwagi, po chwili spuszcza głowę i idzie za Tonym i Heather. W oddali za wejściem na lotnisko znowu widać kontur, towarzyszą mu kolejne zakłócenia kamery.]



Courtney i Scott:

[Wychodzą z lasu i zauważają, że są w porcie z przywiązanymi łódkami.]

Scott: Wiem, wynajmiemy łódkę i kupimy mapę! Tym sposobem znajdziemy się w Wawanakwa. Jestem geniuszem!

Courtney: W takim razie, powiedz mi panie, geniuszu, czym chcesz za obie te rzeczy zapłacić?

Scott: Hmm... Zmodyfikujmy nieco ten plan. Ty bierz mapę, ja biorę łódkę!

Courtney: [Facepalm.]

[Scott wskoczył na łódkę, po czym zaczął próbować odwiązać ją od sznura, ale złapał go właściciel.]

Właściciel: A co wy, hultaju, robicie na mojej łódce?!

Scott: Ee... Ja właśnie pokazuje dziewczynie [Wskazał na Courtney, która po tych słowach podniosła brew.] jak mocno są przymocowane do sznurów łódki.

Właściciel: Pójdziecie wy ze mną.

Courtney: Świetnie, Scott, świetnie...

Scott: Yy... Uciekaj, Courtney!! [Za nim zaczął uciekać właściciel złapał go za koszulę.]

[Wychodzący z lasu Mike i Ann Maria widzą sytuację.]

Ann Maria: Vito, co o tym myślisz? Czyżby próbowali ukraść łódkę?

Mike: Wydaje mi się, że tak. Patrząc na to, że nie udało im się to, można się domyślić, że był to plan Scotta.

Ann Maria: Gadasz jakoś dziwnie, nie vitowo. [Podejrzliwa mina.]

Mike: Po prostu mam zły dzień, moja luba! [Zaczął napinać mięśnie.]

[Ann Maria wrzeszczy z zachwytu.]

Właściciel: [Usłyszał wrzask.] Chyba koty się znowu gryzą.

[Mike zasłonił Ann Marii usta.]

Mike: Ci...

[Właściciel wszedł ze Scottem i Courtney do domku, sznur od łódki, którą próbował ukraść, rozwiązał się.]

Mike: Świetnie, mamy łódkę. Idziemy.

Ann Maria: Masz rację co do tego złego dnia, zamiast popisywać się mięśniami myślisz logicznie.



Owen, Tyler, Cody, Dawn:

[Sprzedawca stoiska ich przegania.]

Owen: Ale ja jeszcze się nie najadłem!

Tyler: Zaczynasz mnie ostro irytować! Ten gość już wcześniej powinien nas przegonić, nie zdziwię się, jeśli będziemy ostatni w obozie i nie wejdziemy do gry!

Dawn: Chłopcy, proszę was, uspokójcie się, krzyki w niczym nam nie pomogą. Policzcie proszę do 10.

Tyler: Nie ma czasu na jakieś tam liczenie! Musimy się śpieszyć! [Zauważył metro.] Za mną!

[Zbiegli do metra, przejechał przed nimi strasznie zaniedbany pociąg z czarnym konturem w środku, zakłócenia.]

Dawn: Wyczułam zakłócenia w rozumowaniu, jak i ogromny ból głowy.



Scott i Courtney:

[Duet siedzi w domku właściciela, gdy nagle w trójkę zauważają, że Mike i Ann Maria uciekają łódką.]

Właściciel: Moja łódka! [Wyciągnął strzelbę, wybiegł przed dom i zaczął strzelać do dwójki.]

Scott: [Zauważył w rękach Mike'a mapę.] Jakim cudem udał im się mój plan?!

Courtney: Widocznie są mądrzejsi... No ale od ciebie to nawet szczur jest mądrzejszy, więc co się dziwić.

[Scott zmarszczył czoło.]



Owen, Tyler, Cody, Dawn:

[Wsiadają do pociągu.]

Cody: Tyler, skąd masz pewność, że jedzie na lotnisko?

Tyler: To nie wszystkie jeżdżą na lotnisko?

Cody, Dawn: [Facepalm.]

Cody: Kurczę, a tak chciałem wejść do 6 sezonu i zdobyć te 5 milionów dolców... Ech...

Tyler: Przecież jeszcze nie wszystko stracone!

[Przechodzi obok nich niski, ubrany w garnitur, bogacz z kapeluszem, który strąca z siedzenia staruszkę z psem i siada na nie.]

Staruszka: Co za niewychowanie!

Bogacz: Ciii... [Muzyka rozpoczynająca jego piosenkę.]

Staruszka: Jeszcze bardziej od takich chłoptasiów jak ty nienawidzę piosenek takich chłoptasiów! [Wyciągnęła pistolet.]

Bogacz: W takich chwilach żałuje zmiany głosu na taki, który uniemożliwia mi krzyczenie z powodu ataku szalonej staruszki, której zabrałem miejsce.

[Za nim staruszka dokonała strzału rzucił się na nią Tyler i uratował bogacza.]

Bogacz: Och, dziękuje ci, bohaterze. W zamian zapłacę kierowcy tego autobusu, aby zabrał was, gdzie tylko chcecie.

Owen, Tyler, Cody, Dawn: : D



Noah i Rose:

[Rose i Noah cały w szmince wyjrzeli z krzaków.]

Rose: Podobało ci się? [Zalotny uśmiech.]

Noah: Nawet nie wiesz jak bardzo.

[Nagle rozpoczęły się straszne zakłócenia obrazu i dźwięku, po czym dwójka zaczęła wrzeszczeć.]

Rose: Aaaa!! Co to jest?!!

[Obraz kompletnie zniknął.]



Mike i Ann Maria:

[Dopływają do obozu.]

Mike: Tak! Jesteśmy już blisko! Program już na pewno jest nasz! Jestem taki szczęśliwy, że chce ci się do czegoś przyznać, Ann, tylko udawałem Vito.

Ann Maria: Co takiego?! Oszukałeś mnie?! [Spoliczkowała go i wyrzuciła z łodzi, opadł na dno.] Nie lubię, jak ktoś mnie okłamuje! [Łódka dopłynęła, Ann wyskoczyła i dotknęła Pana Kokosa trzymanego przez Chefa w sukni balowej.]

Chef: Powinni mi za to dopłacić...

Chris: Brawo, Ann! Jesteś naszą pierwszą zawodniczką 6 sezonu. Zostało jeszcze 13 wolnych miejsc. Kto następny wejdzie do programu? Tego dowiemy się po przerwie!



Ginger i Sam:

[Znajdują się w podziemi.]

Ginger: Mówię ci poraz setny, że nie da się zrobić z ziemi łopaty...

Sam: Czytałem w internecie, że Kinecraft to gra edukacyjna, a internet nie może kłamać. Albo dobra, odpuszczę.

Ginger: Niewierzę, że uwierzyłam ci, że przekopiemy się do obozu...

Sam: Ej, znalazłem coś drewnianego nad nami. [Zrobił dziurę.]



Courtney i Scott:

[Związani bez właściciela łódek znajdują się w jego domku, nagle zauważają dziurę w podłodze, z której wychodzą Ginger i Sam.]

Scott: Świrus i świruska... znaczy... Wybawienie!

Courtney: Uwolnijcie nas!

Sam: Okej...

Ginger: Stój, Sam! [Chwyciła go za ramię.] Zostawienie was tutaj zwiększyłoby nasze szanse na wejście do programu.

Courtney: Tylko to ci w głowie?! Nie sądzisz, że nasze życia są ważniejsze od 5 milionów?!

Ginger: Hmm... [Cwany uśmiech.] Możemy zawrzeć umowę. My was uwolnimy, a wy bez naszej pomocy pomożecie dostać się całej naszej czwórce do obozu.

Courtney: [Niezadowolona.] Dobra...

[Rozwiązują ich, po czym wszyscy wybiegają.]



Heather, Tony, B:

[Trójka siedzi w metrze.]

Heather: Według rozkładu jazdy pociąg na lotnisko powinien za chwilę przyjechać.

[Widzą w telebimie transmisję z obozu Wawanakwa.]

Heather: Co?! Ann Marii jest w grze?! To chyba znaczy, że mądrzy ludzie... oraz wy również mają szanse.

B: -.-

[Jedzie pociąg z napisem z przodu "Owen, Tyler, Dawn, Cody".]

Heather: Widzicie ten napis?! Muszą nim jechać! [Podczas przejazdu pojazdu wskoczyła na niego.] Nie mogą mnie przechytrzyć! Jeśli oni będą w programie to ja też! [Wywaliła tylne drzwi i weszła do środka.]

Tony: O.o... B, a ty co o tym myślisz?

[B nigdzie nie ma.]

Tony: B? Tylko mi nie mówcie, że zostałem sam w metrze!

Głos: Tony sam w metrze" Wkrótce w kinach.

Tony: [Spojrzał na mówiącego to faceta.] Nie pomaga pan...

Facet: No i? Moja rola ogranicza się tylko do nabijania się z ludzi samych w metrze.



Eva, Jo, Karen, Harold:

[Trafiają do jakiejś wioski.]

Jo: Gdzie my u licha jesteśmy?!

Harold: O nie... Toż to wioska Wyspiarskich Wiedź, dziewczyn kanibalek zabijających dla przyjemności. Musimy stąd zwiewać!

[Harold zrzucił tron i uciekł, ale został postrzelony z łuku.]

Wiedźma: Łobaganda!

[Eva, Jo, Karen zostały otoczone ze wszystkich stron włóczniami.]




Heather:

Heather: [Wywala drzwi do przedziału.] Ha! Mam was! [Zauważa związanych Owena, Tylera, Cody'ego i Dawn.] E? [Wyłącza się światło.]

Dawn: [Opada jej husta, którą była związana (tak jak pozostali członkowie jej grupy).] Heather, uciekaj, za nim cie dopadnie!

[Wystraszona Heather wybiegła z przedziału.]



Scott, Courtney, Sam, Ginger:

[Czwórka odwiązuje łódkę, wchodzi do niej i odpływa.]

Sam: Wiecie co? Chyba zapomnieliśmy o mapie.

Wszyscy: K***!



Heather:

[Dziewczyna ucieka, gdy nagle przewraca się przed nogami Bogacza.]

Bogacz: Szefie, mam ją.

?: [Darthvaderowym głosem.] Ciszej się nie dało powiadomić mnie?

Bogacz: Mówiłem już, że nie potrafię krzyczeć.

Heather: Kim... kim ty jesteś?

[Straszne zakłócenia kamery.]

?: Jak to kim? [Ściągnął kaptur i zaczął przywracać swój głos do naturalnego.]

Heather: Jesteś... Eddiem?

Eddie: Tak, pomyślałem, że jeśli spowolnię was, będę w 100% w 6 sezonie. Postanowiłem zaszantażować bogatego gościa, który schwyta w pułapkę, którąś z waszych grupek, a ja w tym czasie zajmę się innymi, aż dotrę do pociągu, w którym zastawię na ciebie zasadzkę. Wiedziałem, że dasz się złapać na ten napis "Owen, Tyler, Dawn, Cody", mogłem dać "Lotnisko", abyście wszyscy wsiedli, ale chciałem komuś przedstawić swój plan, a tylko ty się do tego nadajesz.

Heather: Nie pomyślałeś o tym, że nawet jeśli uda ci się wejść wywalimy cie w pierwszym odcinku?

Eddie: Spokojnie, nie jestem głupi. Mhahahahahaha!! [Zakrztusił się.]

Heather:...

[Pociąg zjechał w drogę z napisem "Nie wjeżdżać".]

Eddie: Bogaczu, zanieś ją do pozostałych i zwiąż.

[Nagle wszyscy poczuli, że pociąg się wykoleił i zaczął jechać przez gruz, wszyscy wrzeszczą.]



Eva, Karen, Jo:

[Związane zostają przyprowadzone przed tron Władczyni Wiedźm.]

Władczyni: Behondienino, miałaś rację, to one, Trzy Księżniczki Śmierci.

Jo: Trzy Księżniczki Śmierci?

Władczyni: Tak. Według legendy, to wyście stworzyły naszą wioskę.

Jo: [Szeptem do Karen i Evy.] Pss... Prawdopodobnie będą nas chrzciły, więc będziemy mogły namówić je do przewiezenia nas do Wawanakwa.

Władczyni: I tak jak głosi legenda, musimy was poprzez tortury zabić.

[Eva, Karen i Jo przełknęły ślinę.]

Wiedźmy: Zabić! Zabić! Zabić...

[Nagle z pobliskiej zasypanej gruzami jaskini wyjechał pociąg z Heahter, Eddiem..., który wpadł na Evę i razem z nią zaczął jechać dalej, rozwalając przy okazji połowę wioski.]

Władczyni: Wielki Wąż Zniszczenia!



B:

[B przelatuje przez las na latającym rowerze i zauważa związanych, nieprzytomnych Noah i Rose, odwiązuje ich i bierze na pojazd.]



Tyler, Dawn, Cody, Heather, Owen, Eddie, Eva, Bogacz:

Eva: [Rozbiła przed nią szybę i weszła do środka.] Co to ma znaczyć! Kto jest odpowiedzialny za upokorzenie mnie?! [Piana z ust.]

[Bogacz i Heather wskazują na Eddie'ego.]

Eddie: Co ja?! Szantażujecie mnie, a potem zwalacie winę na mnie?!

[Eva w celu przywalenia mu wzięła go za koszulę, ale nie udało jej się to, ponieważ pociąg podjechał pod górkę i poleciał wysoko w górę, przez co wszyscy zaczęli lecieć w dógł.]



Duncan i Gwen:

[Para leci samolotem.]

Duncan: Mam wrażenie, że jako jedyni mądrzy wsiedliśmy do samolotu.

Gwen: [Spojrzała przez okno.] Ej, widzisz ten pociąg lecący w górę wprost na samolot?

[Pociąg wleciał w samolot, który z pojazdem w sobie zaczął spadać w dół.]

Wszyscy pasażerowie samolotu, jak i pociągu: Aaaaaaaaaaaaa!!



B, Noah, Rose, Mike:

[B lecący przez morze zauważa spadający w stronę obozu samolot z pociągiem, zaczyna lecieć szybciej.]



Obóz Wawanakwa:

Chris: Ciekawe jak długo mamy jeszcze na nich czekać.

Chef: Nogi mi ścierpły.

Chris: Ej, słyszycie to samo co ja? [Spojrzał w górę.] Aaaa!!

[Stop klatka na fragmencie, którym dziób samolotu jest dosłownie nad głową Chrisa, koniec stop klatki, samolot się rozbija.]

Chef i Ann Maria: o.o

[Przylatuje B z Mike'iem oraz Noah, Rose gdzieś zaginęła, po czym obudza dwójkę i w trójkę dotykają Pana Kokosa.]

[Z pod gruzu wygrzebują się uczestnicy [poza Eddie'm], którzy biegną wprost na Chefa, aby dotknąć Pana Kokosa.]

Chef: [Wystraszony tłumem na niego biegnącym.] Aaaa! [Po chwili większość dotyka Pana Kokosa.]

Chris: [Wygrzebuje się z pod gruzów.] No to mamy naszą czternastkę! W następnym sezonie wystąpią

Courtney

Scott

Owen

Heather

Tyler

Noah

Eva

Cody

Gwen

B

Dawn

Mike

Ann Maria

Sam

Ginger: Ech... Może następnym razem mi się uda.

[Po chwili wygrzebują się z gruzów w ogóle nie związani z programem pasażerowie pociągu i samolotu.]

Louis: Co to ma być?! Pozwę was!

Chris: [Wystraszony.] A może chcesz zawalczyć o 5 milionów w Totalnej Porażce?

Louis: Hmm... Może być.

Chris: Sezon miał się odbyć poraz kolejny w obozie, ale niestety zniszczyliście go, trzeba więc wymyśleć coś nowego. Za mną...

[Wszyscy zawodnicy, zaklasyfikowani i niezaklasyfikowani poszli za Chrisem.]

C.D.N...



[Ending.]



[Z gruzów wygrzebuje się Eddie z metalową maską na twarzy.]

Eddie: To... to jeszcze... to jeszcze nie koniec! Ja nie przegrałem!! Ja nie przegrałem!! Te 5 milionów będzie moje!! Moje!!! Mhahahahahaha!! Wypadek z radioaktywnością w RTP spowodował, że nie tylko moje włosy na jakiś czas zmieniły kolor, ale również pozwolił mi kontrolować elektryczność i swój wygląd!! [Zaczęły się zakłócenia.] Mhahahahahha!! [Kamera wysiadła, obraz zniknął.]

Jak oceniasz odcinek?
 
4
 
0
 
0
 
0
 

Ankieta stworzona dnia paź 12, 2012, o godzinie 18:14.
Oddanych głosów: 4

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki