Fandom

Fikcja Totalnej Porażki Wiki

Nocna zasadzka

1863strony na
tej wiki
Dodaj nową stronę
Komentarze0 Udostępnij


Lisa : Zimno , zimno ..

Siedzi i trzęsie się pod kocem .

Lisa ; Ciekawe ,czy na zewnątrz jest tak samo .

??? : Uwierz mi , na zewnątrz jest gorzej .

Lisa : AA ! To ty !

Tajemnicza postać podeszła do niej , nie zdjąwszy wcześniej kaptura .

??? : Tak , to ja.

Lisa : Więc to nie był tylko sen .

Opening

Muzyka : Durrara Ending

Pojawia się kilka zdjęć , Sala treningowa , wnętrze niemieckiego bunkra , most na wulkanie, wioska dzikich tubylców oraz kryształowa grota . Ekran zaczyna zjeżdżać na dół odkrywając kolejne postacie. . Tło jest szare i nieco splamione krwią. Kamera zaczyna zjeżdżać , widać Ember , która stoi i przygląda się obrazkowi i płacze. Na plecach ma swoją gitarę elektryczną Jej nogę z boku wtrzyma Asthon z pistoletami w dłoniach. Tą dwójkę trzyma na sobie Egir , który ponuro się śmieje . Następnie jest Lurous , odziany w swoją spódniczkę i mieczem , na jego ramieniu siedzi Aisha , która się nieco ślini na jego widok , ale on na to nie zwraca uwagi. . Za nogę Lurousa trzyma się Hektor i cieszy się Jest nieco włochaty i widać jego pazury . Ich obu trzyma Yukimura, który nie jest tym wszystkim zachwycony. W ręce trzyma swoją włócznię Jego nogę trzyma Bob i przygląda trzymającej się obok Clary , spogląda na nią z przerażeniem , ona ma w dłoni swój nóż . Z zakłopotaniem tą dwójkę trzyma Emily owinięta lianami . Potem Keven trzyma ją , w drugiej ręce trzyma talerz z jedzeniem i mała trutkę na nim Jego natomiast trzyma na ręce Wukong , a drugą ręką trzyma Elvirę i patrzą na siebie z zauroczeniem. Ich ogony się krzyżują tworząc serce . Pokazana do góry nogami Catharina strzela z łuku płonącą strzałę w stronę dynamitu. . Poniżej widać siedzącą Einthe , która wymachuje toporem i aż od niego iskrzy . Na nią trzyma dziwnie patrzący Serensen , z którego kurtki wystają włócznie yari , jego trzyma Lisa , która na skwaszoną minę .Zaraz pod nią widać Kiyoko , która trzyma miecz Lisy i swój i ledwo co trzyma Lisę Pod nimi widać jak Milda walczy z Kiltadeiną na śmierć i życie , obraz przechodzi pokazuje producentów różnych fikcji . Od prawej stoi Johnny369 , który trzyma w ręce dziwne narzędzie , na niego dziwnym spojrzeniem przygląda się Rafix2804 , którego trzyma SpectraVonVon123 Dalej jest Mmichael , który ściska rękę Aikkoxd , na którego ma spaść Wwwojtek17 , który jest potknięty przez Vamelię , która chce się rzucić na ForeverNTM , Dalej stoi LadyDreamy z Esotheryą i śmieją się z wszystkich . Pojawia się czarny ekran i widać jak spada kropla krwi na serca , a potem nóż , który je tnie . Pojawia się napis Totalna Porażka – Przetrwaj lub Zgiń 2


Noc , Okolice jaskini

Catherine ; Więc się spotykamy .

Bob : Po tylu latach znowu muszę oglądać twoją blada cerę .

Catherine : Czy ty naprawdę myślisz ,że pozwoliłabym ci na to !

Niepewnie podchodzi do niej .

Milda : Czy możemy ich zaatakować ?

Catherine : Nie przeszkadzaj mi w monologu !

Bob : To my sobie pójdziemy co nie ?

Catherine : Nie ma mowy !

Zbiegła i wystrzeliła strzałę , która minęła tylko o centymetr Boba i skałą za nim eksplodowała .

Bob ( W swoich myślach ) : Taka siła rażenia ? Niedobrze ..

Dziewczyna dopadła go i przycisnęła do ściany jaskini .

Catherine : Zatłukę cię ty śmieciu !

Bob : Innym razem cukiereczku .

Uderzył ją w kostkę . Dziewczyna się przewróciła . Bob wyciągnął mały nożyk i miał ją trafić , ale ta zablokowała łukiem .

Catherine : Jesteś żałosny . Spójrz na siebie .

Kiyoko : Może pomóc ?

Catherine : Zeżryjcie ją !

Milda : Nareszcie !

Hektor zaczął biec w stronę Kiyoko . Milda zaczęła się przemieniać w swoją inną formę .

Milda : Aghh !

Kiyoko : To są potwory , nie ludzie .

Ścisnęła miecz w swojej dłoni , po czym pobiegła w stronę Hektora .

Hektor : Czas na drapanie !

Wybił się w górę i swoją noga kopnął Kiyoko prosto w twarz .

Kiyoko ( W swoich myślach ) : Chyba źle to przemyślałam

Hektor : Jest moja !

Robi unik , ale nagle do walki wprasza się Milda .

Milda : Widziałam lepsze wojowniczki .

Kiyoko : Tak sądzisz ?

Skacze jej na głowę . Zaczyna się szarpać . Chce jej przebić głowę , ale nie może .

Kiyoko : Z czego ty jesteś zrobiona ? Jak aligator z pancerzem .

Milda : Podziwiam twój dar ironizowania , ale to nic ci nie pomoże .

Chwyta ją jednym pazurem .

Milda : I co na to .

Kiyoko : A na to , żryj piasek !

Sięga nogą do ziemi i sypie jej piaskiem , przez co ją dekoncentruje.

Milda : Wilczku , teraz ty się zabaw !

Hektor : Czekałem na świeżą dziczyznę !

Kiyoko : Wydaje mi się ,ze to wilki są polowanie.

Hektor : Ale rola się odwróciła !

Kiyoko : Wy strasznie krzyczycie.

Hektor : Dosyć !

Piasek nieco odpadł i zaczął padać śnieg .

Kiyoko ( W pokoju zwierzeń ) : Jeśli mnie słyszysz koleżanko , to niestety mam złą informację . Nie spełniłam twojej prośby . Coś czuje ,ze to mój koniec. Wyraźnie nie mam siły na dalszą walkę . To będzie mój koniec.

Podbiegł do niej i chwyta ją w swoje szpony , ale ta go atakuje mieczem i o dziwo rani go .

Hektor ( W swoich myślach ) : Niemożliwe !

Kiyoko : Moja broń go zraniła ? Dzięki Einthe ..

Zaskoczona ponowiła atak , jednak teraz nieskutecznie .

Hektor : Więc to o niej wspominał Egir .

Kiyoko : To zabawne .

Hektor : A co myślałaś , że dam się zaatakować ?

Kiyoko : Liczyłam na twoją naiwność , ale się pomyliłam .

Głupio się do niego uśmiechnęła , ale tak naprawdę była rozbita emocjonalnie i gotowa na to co się stanie.

Hektor : Dlatego polegniesz !

Ściska jej głowę , aż pęka a przez jego pazury sączy się krew.

Bob : Kiyoko .. NIE !

Strzela Prosto w Hektora i trafia mu prosto w oko , oślepiając go . Rozkojarzony zaczyna się rzucać .

Milda : Zraniłeś mojego potworka .

Hektor : Agr , jestem wściekły ! AGRR !

Z pyska leci mu ślina wystawił swoje kły . Wyją strzałę i biegł w stronę Boba.

Catherine ( W swoich myślach ) : Mam okazję ..

Chwyta za swój łuk i strzela w Boba , ale znowu chybia. Hektor chwyta go i rzuca o skałę w jaskini ..

Bob : Ma siłę ..

Hektor : Odważyłeś się zadrzeć nie z tym wilkiem !

Catherine : Opanuj się , teraz jest mój .

Poklepała go po ramieniu .

Catherine : Idź na swoją ucztę , zresztą zrobiło się chłodniej . A ty musisz mieć siły na kolejne wyzwania.

Wnętrze jaskinii

Bob podnosi się w jaskini panuje niewielki mrok.

Bob : Zawsze lubiłaś się gnieździć w takich miejscach .

Catherine : Ale nigdy nie udawałam kogoś kim nie byłam. I pewnie nie będę .

Bob : Nie da się wszystkiego naprawić ?

Podchodzi do niej .

Bob : Te wspomnienia .

Strzela mu liścia

Catherine : Dawno straciłeś ta szansę , miałeś normalne dzieciństwo .. Nabijałeś się ze mnie a ta sytuacja nic nie zmieni !

Bob : To nie tak miało być ..

Catherine : Niech się dowiedzą jaki byłeś !

Turniej łuczniczy

Był to turniej dość szanowany i jednoczesnie posiadający niepewnie opinie.

Dzień przed zawodami , Domek Grupy A

Widać małą Catherine oraz ubraną w zielone ubranie Ashe. Byłą ona jedną z najlepszych przyjaciółek Catherine.

Catherine : Jestem podekscytowana ! Dziękuję ,że mi pomogłaś .

Ashe : Najważniejsze ,że możemy trzymać się do samego końca.

Zaczęła rozpakowywać swoje rzeczy . Gdy nagle wyjęła swój łuk . Usiadła na łóżku i oczyściła go .

Ashe : To łuk twojego brata co nie ?

Przysiadła się do niej .

Catherine : Zgadza się . Dostałam go od niego , po tym tragicznym wydarzeniu .

Pojawiła się jej łza , ale Ashe ją przytuliła.

Ashe : Nie roztrząsaj nad przeszłością . Miałaś ciężkie życie.

Catherine : Tylko ty byłaś przy mnie .

Ashe : Wiem , pamiętaj o naszej obietnicy .

Nagle ktoś trzaska drzwiami . Wchodzi młody Bob.

Bob : To z wami musze mieszkać . Patałaszki ? Słyszałem tą historię i mnie nie obchodzi .

Posępniała jej mina . Ashe zdenerwowana wstała i wytknęła rękę.

Ashe : Za kogo ty się uważasz !

Bob : Za kogoś , to wygra turniej łuczniczy .

Specjalnie się wypiął i udawał nie wiadomo kogo . Ashe miała go zaatakować , ale Catherine ja powstrzymała .

Catherine : Zostaw go . Zignoruj .

Bob : Ta białoskóra dziewczyna mówi dobrze . A teraz wynocha , bo mam trochę do posprzątania.

Obie wzięły swoje łuki i poszły poćwiczyć .


Przy jeziorze , zawody .

Zawody odbyły się na pobliskim jeziorze w Cardiff. Pogoda była piękna , a zawodnicy pełni pasji i zaangażowania. Z wielu dobrych kandydatów akurat Catherine , Bob i Ashe dostali się do finału.

Sędzia : Czas więc zacząć finałowe zadanie !

Bob : To oczywiste ,że ja wygram .

Wyczyścił swoje okulary i pewnie stanął .

Ashe : Zrobiłyśmy to .

Catherine : Wiem , do samego końca.

Przybiły sobie żółwika.

Bob : Phi ..

Sędzia : Dobrze , waszym zadaniem jest małe polowanie , na tego jelenia. Żeby go nie zabić , wasze strzały nie będą miały grotów. Wykażecie się zmysłem myśliwego i celnym okiem . Zrozumieliście ?

Pokiwali głowami i zajęli pozycję .

Sędzia : Gotowi , wypuście zwierzę .

Ludzie otworzyli klatkę i młoda sarna wybiegła do lasu .

Sędzia : Ma mój strzał ruszacie.

Mija minutka , łania skryła się w lesie. Po tym jak zniknęła sędzia strzelił i cąła trójka ruszyął do lasu na polow


Polowanie

Ashe : Musimy pędzić .

Bob : Pokonam was dwie bez problemu i za wszelką cenę !

Popycha Ashe , która uderza o drzewo .

Ashe : Zapłacisz za to !

Catherine : Powodzenia !

Skacze na drzewo , po czym biegnie po gałęziach .

Ashe : I tobie też !

Pełna determinacji Catherine biegnie wśród drzew . nagle się zatrzymuje . na dole , przy polanie stoi Bob .

Catherine : Co on szykuje ?

Szelestem podchodzi bliżej . On odwraca głowę , a ona znika w koronie drzewa.

Catherine : Muszę być ostrożniejsza .

Bob : Pewnie to tylko wiewiórki .

Wzruszył ramionami i wyciągnął groty do strzał .

Bob : Myślą ,ze są dobre , ale ja jestem od nich mądrzejszy .

Catherine : On chce oszukiwać , nie kiedy ja tutaj jestem .

Napięła swój łuk , ale nagle w jej kierunku poleciała strzałą .

Bob : Mam cię , myślisz ,ze jestem naiwny !

Ponowił strzała , a Catherine szybo zeszłą z drzewa.

Catherine : To tylko zawody , co ci odbija .

Bob : Pozbywam się konkurencji .

Wyciąga nożyk i rozpędza się w jej kierunku .

Bob : Giń !

Dziewczyna chciała się zasłonić , Nagle z lasu wyskakuje Ashe i ja chroni. Bob wbija jej nóż w krtań raniąc ją .

Catherine : Ty padalcu !

Bob : Ashe , co za cudowne spotkanie ..

Ranna dziewczyna padła na ziemię , jej przycaiółka podbiegła do niej .

Ashe : Uciekaj przed nim , on jest psychopatą. Nic na to nie poradzisz.

Posłuchała się jej i ciekła . Z oddali słyszała jej krzyk i cała roztrzęsiona uciekła .


Wieczór , po zawodach

Widowni z niecierpliwością czeka na przybycie zwycięzcy . Z lasu wychodzi Bob ze związany jelonkiem .

Sędzia : Po długich oczekiwaniach i wytrwałych poszukiwaniach wygrywa Bob !

Bob : To było zbyt oczywiste ,szczególnie ,że moje rywalki uciekły .

Sędzia : Jak uciekły ?

Bob wzkazuje na Catherine , która była w trakcie kradzieży roweru .

Nieznajoma : Ty zostaw mój rower !

Rzuca się na nią , ale udaje jej się uciec na skradzionym rowerze .

Catherine : Wy nie widzicie prawdy. Jeszcze cię pomszczę przyjaciółko .

Bob : Niech ucieka , ja pani odkupię ten rower z nagrody .

Sędzia : To się nazywa zwycięzca .

Wiwatują mu na jego cześć , nie przejmując się w ogóle tym co się stało z Ashe i Catherine.

Las , po walce

Aisha : Ech ciągle mi te glisty nie chcą wyjść z uszu !

Wyciąga jedną i rzuca o ziemię . Jej uwagę przykuwa czerwony ślad.

Aisha : Czerwone ! To może oznaczać dwie rzeczy . Mają tutaj plantację pomidorów i nie powiedzieli mi o niej .

Zaczęła lizać to z ziemi .

Aisha : Albo przybyła tutaj sekta !

Zaczęła wąchać jak pies po ziemi .

Aisha : Detektyw Aisha na tropie ! O coś wyczuwał .

Znajduje kość pochodzącą z czyjegoś uda. Smakuje ją ,żeby ustalić swoje śledztwo .

Aisha : Jak mogłam się tak pomylić !

Nagle coś jej zaświtało .

Aisha : Oni mają tutaj zmutowane kurczaki , a to ich udziec.

Zaczęła ją dalej oblizywać , ale nie mogła . Źle się poczuła .

Aisha : Łee .. Pewnie ja źle karmili .

Rzuca kością , ale po chwili podbiega do niej .

Aisha : Co ja robiłam ? AA , aportowałam kość !

Rzuca i znowu i znowu ją goni . Kamera się oddala . W krzakach leży głowa Lurousa , jakiś dziwny wydziobuje mu oko , po czym odlatuje .

Aisha : Nie kracz ty pokrako . Kość , pamiętać o kości !

Przy ruinach świątyni

Po walce z Elvirą , po dwóch godzinach nieprzytomności w końcu wstał .

Valior : O rany ..

Zaczął masować sobie głowę .

Valior : Co się stało ?

Rozglądając się zobaczył kawałek ogona Elviry.

Valior : Więc udało mi się przeżyć . Niestety szkoda ,ze tego nei pamiętam . Ale najważniejsze ,ze moja misja się zakończyła.

Nagle za nim pojawia się zamaskowany człowiek .

Bobbie : A skądże ..

Zdenerwowany chwyta za miecz , ale od jednego uderzenia pada na ziemię .

Bobbie : Przyszedłem ci pogratulować .

Valior : Czego !

Bobbie : Jak to czego . Za pomoc w badaniach , tak jak reszta tych naiwniaków.

Valior : Co ty znowu wymyśliłeś !

Bobbie : Dowiesz się w swoim czasie , ale nie to chcę ci przekazać .

Podchodzi i siada na fragmencie świątyni , a Valior wstaje.

Bobbie : Nie powiedział ci ?

Valior : Co takiego , to ona to zrobiła ! Ona była wtedy w moim domu i zabiła moich rodziców .

Bobbie : I nic o mnie nie wspomniała . Mhaha !

Przyleciał do niego kruk z okiem .

Valior : Mam już dość tych intryg.

Bobbie : I ja w sumie też . Więc jeśli chcesz znać całą prawdę . To wiedz, że to ja wynająłem Elvirę do brudnej roboty. To ja stoję za wszystkim ! Quan i pozostali byli zabawkami . Królikami doświadczalnymi , które wybrałem do swoich celów. Nie bez powodu i ty się znalazłeś . udowodniłeś coś .

Valior : Jak to .. Działali z twojego zlecenia !

Bobbie : Ona była zagubiona i naiwna . Elvira pragnęła władzy i mocy . A ja pragnę czegoś więcej .

Valior : Nie ma osoby , która stąpała po ziemi i żywiła tyle nienawiści do ludzi .

Bobbie : A tobie daję możliwość stania do walki u mego boku .

Wyciąga do niego rękę .

Valior : Czyś ty zgłupiał . Nie ma mowy i będę się ścigał nieważne gdzie się schowasz !

Odskoczył przed jego atakiem i oparł się o drzewo .

Bobbie : Więc dokonałeś wyboru . Możesz liczyć na ponowne , ostatnie spotkanie miedzy nami .

Zniknął z pola widzenia , zawiał chłodny wiatr i było widać pierwsze płatki śniegu .

Valior : Czy taki będzie mój los , los mściciela i jednocześnie samotnika ?

Odwrócił się i miał iść , ale nagle usłyszał krzyki z oddali .

Wukong ; Valior !

Przyspieszył bieg . Valior się obrócił , a Wukong z radości wskoczył na niego .

Wukong : Jak się cieszę , że udało ci się !

Valior : Nie masz pojęcia ,ze ja też .

Z oddali przychodzi również Ranna Emily i Serensen .

Serensen : Więc naprawdę walczyłeś . I spełniłeś swój cel .

Wukong : Zawsze powtarzałem ,że dasz sobie radę .

Valior : Przed tym , czy po tym jak chciałeś mnie zabić ?

Wukong : Eee..

Valior : Żartuje sobie .

Padają na ziemię i zaczynają się tarzać po ziemi.

Emily : Oni są tacy uroczy .

Serensen : Nawet ja nie zaprzeczę . Ale jest inna sprawa na głowie.

Po chwili zabawy i uśmiechu oboje wstali .

Wukong : Ok , teraz zmiana. Musimy się schować i ogrzać .

Emily : Zostawcie to mnie ..

Odeszła od Serensena.

Serensen : Masz przecież złamaną rękę i problem z nogą .

Emily : Spokojnie , nogę zwichnęłam . A co do ręki , póki jedną mam to jest dobrze.

Unosi zdrową rękę i tworzy namiot z roślin .

Wukong : Wbijamy !

Valior : Spokojnie, najpierw .

Koncentruje się i na jego ręka staje w ogniu i strzela tworząc w środku ognisko .

Serensen ( W swoich myślach ) ; Kto by się spodziewał . Stworzyliśmy grupę oddanych sobie ludzi . To trochę zaskakujące.

Emily : Idziemy ?

Serensen : Tak , pewnie .

Cała drużyna weszła do schronienia , ale nie wiedzą co się czai w lesie. W oddali w krzakach widać

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki