FANDOM


(czołówka)


W fast-foodzie

Drake: Myślicie, że Chris będzie bardzo zły?

Lilly: No, pewnie cię teraz nienawidzi.

Harold: Pewnie zapomni.

(wchodzi powoli Chris)

Chris: Witajcie, jak śniadanko?

Lindsay: Dzisiaj jest super! Kocham tosty!

Willie: Dostanę nagrodę za wczorajsze zadanie?

(cisza)

Chris: Jasne, już jej szukam…….łap! (rzuca) To kluczyk do salonu gier.

Wszyscy: Jak to???

Chris: Postanowiliśmy, żeby was za bardzo nie rozpuszczać i dać dostęp do niego tylko zwycięzcy tego zadania.

Willie: Hah, czuję się wyróżniony!

Lucas (pod nosem): Super, to sobie pograłem…

Chris: Ale dzisiejsze zadanie będzie bardziej odpowiedzialne. Dobierzcie się w pary, to konieczne. Spotykamy się za pół godziny pod czerwonym budynkiem na drugim skrzyżowaniu. (wychodzi)

(w pokoju tajemnic)Max: Oby wreszcie zadanie, w którym można się wykazać. Jestem taki głodny przygód i wyzwań.

(w pokoju tajemnic)Marti: Mam nadzieję, że jakieś normalne zadanie będzie. Serio, zawodzę się na tym programie.

Max: Sami, co byś powie…

Sami: Max, jesteś ze mną!

Max: Noo….właśnie. Hehe.

Sami: Ale tym razem zachowuj się normalnie…

Max: Ale rozpamiętujesz…mówiłem ci, że nie wiem, co się wtedy stało. Słowo!

Andy: To ja biorę Wi…

Lindsay (do Andy’ego): Będziesz ze mną głuptasie. Hihi.

(w pokoju tajemnic)Andy: Uff, jak dobrze, że ona to zaproponowała, bo ja w życiu bym się nie odważył. Teraz tylko jej jakoś zaimponować…

Lilly: Skoro tak, to ja i Claire.

Michelle: A ja z Lucasem. Hehe. Na pewno wygramy.

Drake (do Williego): Chodź tu William, stworzymy super zespół.

Marti: Hmm……chyba wolę Sally.

Sally: Super! Na pewno się zaprzyjaźnimy!

Harold (do Rose): W takim razie piękna damo, jesteśmy razem.

Rose: Okeeeej…tylko nie spartacz tego.

(w pokoju tajemnic)Harold: No, teraz mam motywację. Zaimponować damie to sukces dla faceta.


Pół godziny później

Chris: Mam nadzieję, że jesteście wszyscy…

Drake (w biegu): Czekaj!

Chris: Pospiesz się człowieku.

Drake (dobiega): No jestem przecież. Pali się czy co?

Chris: No w sumie to tak.

(wszyscy zdziwieni)

Chris: A dokładniej to będzie. Ten czerwony budynek to siedziba straży pożarnej, a wasze dzisiejsze zadanie dla par, to uratować statystów z płonącego budynku.

Claire: Alee…chyba pożar nie będzie prawdziwy?

Chris: Będzie, statyści podpisali zgodę na to.

Sami: A co, jak komuś się nie uda?

Chris: Ej, spokojnie. Znajdziemy sposób. Nie narażalibyśmy przecież życia naszych ludzi. Ale postarajcie się jednak podejść do tego zadania poważnie. To jest ŻYCIE!

(w pokoju tajemnic)Sami: Z tym wyjątkowo się z nim zgodzę.


W remizie

Chris: Teraz tylko czekać na sygnał.

Drake: Czekaj, jak będziemy dojeżdżać? Nie każdy ma prawo jazdy…..

Chris: Mamy Jacka, który będzie prowadził. Wy macie tylko przygotować sprzęt, no i siebie psychicznie.

(syrena)

Chris: No, mamy pierwsze zgłoszenie. Lucas, Michelle, wy pierwsi.

Lucas i Michelle: Tak jest!

(wskakują do wozu, który natychmiast ich wiezie w miejsce pożaru)

(w pokoju tajemnic)Lucas: Ale dreszczyk. Tylko żeby statystom serio się nic nie stało…

(w pokoju tajemnic)Chris: Rany, czemu nasi uczestnicy tak mało nam ufają. Przecież daliśmy im stroje ognioodporne. W pożarze nie zginą…

(na miejscu)

Lucas: Dobra, trzymaj węża i kieruj na pokój, do którego wchodzę. Zobaczę, czy ktoś jest w środku.

(chwilę później)

Lucas: Dobra, chyba tym razem dom jest pusty. Pomogę ci dogaszać.

(w grupie siła i po 10 minutach udaje im się ugasić)

Chris: Nawet niezła organizacja, ale strasznie wolno wam to szło. Strażakami nie będziecie, ale przynajmniej zaliczyliście zadanie.

(w pokoju tajemnic)Michelle: Kurcze, widać, że dla niego to nie przelewki. Trzeba się serio starać w takim zadaniu.


Ponownie w remizie

Sally: Kurcze, takie odpowiedzialne zadanie, denerwuję się..

Lindsay (do Sally): Dobrze cię rozumiem. Ale wystarczy chyba odpowiednia praca zespołowa. Nie, Andy?

Andy: Yyy..no tak…pewnie.

(w pokoju tajemnic)Andy: Stresuję się bardziej od nich…..ale muszę dać z siebie wszystko!

(syrena)

Chef: Teraz Rose i Harold! Ale z życiem!

Harold i Rose: Wiemy!

(wsiadają do wozu i już są pod płonącym budynkiem)

Rose: Ej, tam w oknie ktoś macha! Na trzecim piętrze.

Harold: Dobra, wślizgnę się tam jak ninja. Uwielbiam to robić. Hehe.

Rose (pod nosem): Nie gadaj, tylko idź go ratować.

(Harold rusza)

Rose: Dobrze przynajmniej, że się stara. (…) No co jest? Trzymam to i trzymam i ogień nie gaśnie! Uh!

Chris: No chyba wiesz, że ognia, zwłaszcza tak dużego, tak szybko nie ugasisz?

Rose: Suuuuper.

(Harold wybiega z domu z dziewczyną w ramionach)

Rose: O, udało ci się! Nie wierzę.

Harold: Nie ma czasu na gadanie. (odstawia statystkę, bierze drugiego węża i dziwnymi ruchami gasi ogień szybciej niż Rose) I tak to robi mistrz!

Chris: Przyznam, że pomysłowe. Ciekawe, czy ktoś was pobije. Zabrakło trochę pracy zespołowej, ale przymknę na to oko.


W remizie

Marti (do Sally): Ehh…wiem, że jesteś zdenerwowana, ale damy radę, serio.

Lindsay: Hihi, pewnie żałujesz, że nie masz mnie w drużynie, co?

Marti: Eeee…może i Sally trochę przesadza ze swoim stresem, ale o nią bym się mniej martwił, niż o ciebie.

Lindsay: Czemu niby?

Marti: No bo ty jesteś…….jakby to powiedzieć………..głupiutka.

(syrena)

Chef: Marti! Sally! Ruszać tyłki!

(wybiegają)

Lindsay: ……..głupiutka?

(przed płonącym domem)

Marti: To ty zrób rekonesans, a ja zacznę gasić.

Sally: Czemu ja?

Marti: Masz talent do dostrzegania ludzi. No i byś nie trzymała węża prosto, a to ważne

Sally: O-kej… (chwilę później) Chyba nikogo nie ma.

Marti: Lepiej dla nas.

(kilka minut później)

Marti: Może tak weźmiesz drugiego węża i mi pomożesz?

Sally: Eee….dalej się denerwuję. Chlip.

(15 minut później)

Chris: Długo to trwało. Zaliczam, ale praca zespołowa leży. Sally, mniej nerwów, serio. W takich sytuacjach trzeba zachowywać spokój i opanowanie.

Sally: Ale to nie takie proste, jak się wydaje.

Marti: Ehh, trudno. Innym razem się uda.


W remizie

(syrena)

Lilly (do Chefa): Teraz my, nie?

Chef: Dokładnie. Nie ociągać się!

(wybiegają pospiesznie)

Lindsay: Hmm…(w głowie Lindsay wciąż przewija się słowo „głupiutka”)…oh!

Andy: Coś się stało?

Lindsay: Nie….nieważne….

(na mieście)

Lilly: Ty od jednej, a ja od drugiej strony.

Claire: Okej! (…) Ale nie zapominamy o czymś?

Lilly: Spokojnie, masz ugasić pożar.

(10 minut później)

Claire: Wiesz…chyba widziałam czyjś cień w pokoju.

Lilly: No nie! Mogłaś powiedzieć na początku, żeby sprawdzić, czy nikogo nie ma! (wbiega do budynku)

Claire: Przecież…..a nieważne…

(wybiega po chwili czarna na twarzy, ale odprowadza statystę)

Lilly: Kurde, zapomniałam o tym stroju. Dobrze, że leżał niedaleko wejścia…

Chris: Ale i tak porażka, zapomniałyście o potencjalnych ofiarach, a to je trzeba najpierw uratować. Niezaliczone.

Claire: I co teraz będzie?

Chris: Nie ma kolacji. Musimy jakoś was zdyscyplinować.

Lilly: No po prostu…super…


W remizie

Max (do Sami): Chodźmy już, nie traćmy czasu!

Sami: Och, ale się „palisz” do tego zadania. Hehe.

(syrena)

Max: Mój instynkt mnie nigdy nie zawodzi.

(na miejscu)

Sami: Ojej, na samej górze ktoś w oknie macha!

Max: Dobra, tylko spokojnie. Osłaniaj mnie, a ja wchodzę.

Sami: Tylko bądź uważny…

(Max wbiega do budynku)

Sami: Trzeba odpowiednio regulować wodę i trzymać w stałej pozycji… (zauważa Maxa w oknie) O, szybki jest. (…) Czemu nic nie robi?

Sami (do Maxa): Rozłożyć materac???

(nagle Max zeskakuje ze statystą w ramionach)

Sami: O mater dei.

(ale ląduje nadzwyczaj dobrze)

Max (ciężko dysząc): Nie możesz….się rozkojarzyć….idę już…..ci pomóc….

(pożar gaśnie nadzwyczaj szybko)

Chris: Wow! To było niesamowite! Chyba jak dotąd zrobiliście to najszybciej, ale też najbardziej widowiskowo. (do Maxa) Gdzie się nauczyłeś tak skakać?

Max: Mam swoje tajemne metody, hehe.

(w pokoju tajemnic)Sami: Uff, odetchnęłam. Wrócił stary Max. Ale z drugiej strony…..przybył mi groźny konkurent. (…) Będzie ciekawie!


W remizie

Andy: Wszystko w porządku Linds? Jakoś tak sztywno siedzisz…

(syrena)

Chef (do Lindsay i Andy’ego): Wasza dwójka teraz! Szybko!

Andy: Lindsay!

Lindsay: ……..ach! Już!

(wybiegają)

Chef: Nudno, nie?

Willie: Trochę się zgadzam…

(na mieście)

Andy: O rany! Porządny pożar. I zdaje się, że ktoś tam jest. Lindsay, bierz węża, a ja spróbuję mu pomóc!

(w pokoju tajemnic)Andy: Poczułem przypływ energii. Wiedziałem, że muszę to zrobić.

Lindsay: Okeeeeeeej..

(wbiega do budynku)

Lindsay: Kurde, ciężki ten wąż i ciężko się odkręca. (w myślach: głupiutka….głupiutka….głupiutka…) A nie! Dam radę!

Andy (z góry): Lindsay, pospiesz się!

Lindsay: Już idzie! (odkręca, ale nie może go utrzymać) Ojeeeeej, trudneeee.

Andy (z góry): Zdaje się, że materac musisz przygotować. Tylko trzymaj go dobrze.

Lindsay: Ojej, a gdzie my mamy materac? (…) Uf, jest, ale ciężki.

Andy (z góry): Szybciej, nie przedostanę się z nim na dół!

Lindsay: Mam już! Chyba…

(Andy zrzuca statystę, a Lindsay próbuje wymanewrować materac, by wszystko się udało…….ale nie udaje się)

Chris: Oj, dobra wystarczy. Ekipa?

(przyjeżdża ekipa i gasi w minutę; Andy wychodzi z budynku)

Chris: To było….fatalne! Roger, w porządku?

Roger: Jasssne, tylko połamanych pare kości…ehh…i co ja powiem żonie…

Chris: Dasz radę, (do Lindsay i Andy’ego) a wam wymyślę karę potem.

Lindsay: Bu..

Andy (do Lindsay): Spokojnie, nie każdy musi być stworzony do takiej roli…

(podjeżdża Chef z Drakiem i Willim)

Chef: Ej, ci się wycofali. Po wcześniejszym „pokazie” nie chcą ryzykować.

Chris: Trudno, ich sprawa. Zwyciężają w takim razie Max i Sami!

Max i Sami: Ekstra!

Chris: Są nietykalni, a także dostaną dodatkową porcję na kolację, znajcie nasze dobre serce. A reszta niech się obawia dzisiejszego wieczoru…

(w pokoju tajemnic)Claire: Nie podobało mi się, że Lilly zwaliła na mnie winę, ale cóż, nie zagłosuję na nią. Już wolę na Drake’a. Tchórz jeden. Pff.

(w pokoju tajemnic)Marti: Ta Lindsay jest niebezpieczna, najpierw rybki, teraz prawie człowiek. Co ona tu w ogóle robi?


W parku

Chris: Witam drogich naszych mieszczan. Dzisiaj ważna była praca zespołowa mimo wszystko i opanowanie. Pierwsze dziesięciocentówki mają już Max i Sami. Kolejne wędrują do:

  • Lilly i Claire
  • Marti
  • Lucasa
  • Michelle również
  • Harolda
  • Rose
  • Willie
  • Drake’a
  • oraz Andy’ego

(dramatyczna muzyka)

Chris: Cóż, obie się nie popisałyście dzisiaj, ale ostatecznie dalej przechodzi.................................Sally!

Sally: Jupi! Ale szczęście.

Lindsay: No dobrze….to na razie…

(już Lindsay ma odejść, gdy nagle)

Andy: Czekajcie! Chris, mogę odpaść za nią?

Chris: No nie, bo została ostatnia bez dziesięciocentówki.

Andy: No aa….nie mogę jej oddać swojej??

Chris: To też jest wbrew regulaminowi!

Andy: W takim razie……też chcę odejść!

(grupowe westchnięcie)

Chris: Och, tego się nie spodziewałem. Myślałem, że zmięknie i się podda.

Lindsay: Ale…jak to?

Andy (do Lindsay): Dalsza gra bez ciebie nie miałaby sensu….ja…nie potrzebuję tych 20 milionów…..chcę tylko ciebie.

Lindsay: Ojeeeej, czekałam, aż to powiesz.

(całują się)

Chris: No, wreszcie nam oglądalność wzrosła, hehe. Brakowało całusów w tej serii… Cóż, skoro taka jest twoja wola…Chefie?

Andy: Sami trafimy. Na razie Chris. (wsiadają do Autobusu Wstydu)

Rose: Co za głupek. Zrezygnować z miłości.

Marti: Przynajmniej wreszcie są razem. Byli siebie warci…

Chris: Niespodziewana podwójna eliminacja trochę krzyżuje nam szyki, ale czeka nas jeszcze wiele niezapomnianych przygód w Życiu! Totalnej!! Porażki!!!


Odcinki Życia Totalnej Porażki
ŻYCIE LOGO
Nowe, dziwaczne miejsceDobre, złe czasyDziwne atrakcjeRęce, które karmiąOgień zwalczaj ogniemWojna gangówKrólowa powraca
Łamiemy zasady!Znowu nic ciekawego w TV10:15 w sobotni wieczórCo za dzień!Pozdrowienia z wakacjiOkrutne kłamstwoWróg publiczny nr.1
Dorwać złodzieja!Nienawidzę godzin szczytu!Niewolnicy władzyA niech się dzieje twoja gra...Show musi trwać...Siła równości
Nie zatrzymuj mnie teraz!Życie Totalnej Porażki - tajemniczy dodatekDługa jest droga na szczyt, jeśli chcesz grać rock'n'roll!
Życie na żywoZ pamiętników rodziny Stone
Ostatnie Wyzwanie cz.1Ostatnie Wyzwanie cz.2Ostatnie Wyzwanie cz.3

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki