FANDOM


(czołówka)


Andy: Psst, Willie, śpisz?

Willie: Chrrrrrrrrr

Andy (do siebie): No kurcze i jak ja się mam komuś wygadać tutaj…

(retrospekcja)

Andy: Lindsay! Hehehe, to o czym chciałaś pogadać?

Lindsay: Wtedy w barze…czułam się taka samotna…czemu zniknąłeś?

Andy: No wiesz noo… Bałem się trochę.

Lindsay: Mnie? Jestem chyba ostatnią osobą, której można się bać.

Andy: Z innymi było tak samo i też mnie zostawiały. Nawet jak było bardzo miło.

Lindsay: Oj głuptasku, musisz jeszcze o życiu sporo się dowiedzieć. Przede wszystkim, że nie zostawia się damy samej w takim miejscu. Mój były tak zrobił i zobacz, gdzie dzisiaj jest. Hihi.

Andy: Może i masz rację…

Lindsay: Wydajesz się spoko facetem, nie zmarnuj tego. (mruga do niego i wychodzi)

(wracamy do teraz)

Andy (do siebie): Może i ona nie jest jeszcze stracona? O taką warto się postarać!


Nad rankiem

(zamieszanie na wspólnym korytarzu; Sami wychodzi z pokoju zaspana)

Sami: Kurcze, nie mogłam kompletnie tu spać. Co to za hałasy?

Max: Zdaje się, że prądu nie ma.

Sami: Hmm, ale jest dzień, to chyba nic się nie stało, nie?

Rose (z pokoju): Jak ja wysuszę włosy??????????

Sami: A, spoko…

(na górze)

Lucas: Spokojnie, zaraz to pewnie naprawią. Chodźmy na śniadanie.

Steve: A taką miałem ochotę pograć na tym małym komputerku, co tu stoi. (pokazuje)

Lucas: W sumie wcześniej go nie zauważyłem. Mały, ale jest.


W fast-foodzie

Chef: Więc dzisiaj dostaniecie zimne hamburgery.

Drake: Tu też nie ma prądu?

Chef: W całym mieście nie ma.

Harold: No świetnie! Burmistrz za to odpowie.

(wszyscy w śmiech)

Chris: Wy w dobrych humorach, ale ja wcale nie.

Sally: Znowu zjawiasz się jak ninja. Hihi.

Steve: Właśnie, to nudne się robi. Jednak bardziej mnie przeraża, że dostajemy coś takiego do jedzenia!

Chris: Uroki miasta, Stevie.

(w pokoju tajemnic)Steve: Jakoś też mieszkam w dużym mieście i umiem znaleźć tam coś porządnego do jedzenia. Tu można zwariować.

Chris: Cóż, miałem wam zamiar pokazać salon gier, który możecie od czasu do czasu odwiedzać…

Lucas: Pokaż!


Na mieście

Chris: To tutaj. (wskazuje na stary budynek)

Rose: Dlaczego tu jest jak w filmie katastroficznym? Wszystko stare i rozpadające się…

Chris: To nie tak, że wszyyystko jest zniszczone. Po prostu nie na wszystko starczyło kasy. Remontowanie sztucznego miasta też kosztuje.

Rose: A co niby zeżarło tyle pieniędzy, że nie stać cię było na zbudowanie porządnej restauracji, hotelu i salonu gier?

Chris: Oj, zobaczysz jeszcze.

(wchodzą do środka)

Harold: Jak tu cuuudnie. (widzi dużo starych i nowych maszyn do gier)

Max: No przyznaję, że z zewnątrz odstrasza, ale tu prezentuje się całkiem nieźle.

Marti: Szkoda tylko, że nie możemy w nic zagrać.

Lilly: To po co tu w ogóle przyszliśmy?

Chris: Można by pogadać…odnowić starą znajomość. Wiecie, jak się za wami stęskniłem?

Sami: Idę stąd… (razem z nią prawie wszyscy poza Andym i Sally; Lindsay też dołącza)

Sally (do Chrisa): Ja się też stęskniłam! Ale jeszcze bardziej tęsknię za Vanessą! Opowiadałam ci, jak mi raz przysłała kartkę, a tam…

Chris (do siebie): Ojej, i po co tyle gadałem…

Andy (do siebie): To ja się może przejdę i zobaczę, jak to tu fajnie zrobili..

Lindsay (do Andy’ego): Idę z tobą.

(w pokoju tajemnic)Andy: Huh, czemu akurat teraz? Kompletnie nie jestem gotowy na takie spacerowanie razem. Chlip.

(w pokoju tajemnic)Lindsay: Andy wydaje się fajnym gościem, ale trzeba go trochę ośmielić. Hihi.


W kamienicy

Rose: Nie no, winda nie działa!

Steve: Nie żartuj..

Drake: A to taki wielki problem wejść po schodach?

Steve i Rose: Ale! No! UH!

(w pokoju tajemnic)Max: Odkąd Steve stał się gwiazdą filmową, stał się bardziej rozpuszczony.

(w pokoju tajemnic)Michelle: Żegnajcie szczęśliwe dni, Rose okazuje się być strasznie snobistyczna. Ehh.

(w pokoju tajemnic)Rose: No może z windą przesadziłam…ale gdzie ja podłączę prostownicę?! Załamka.


W pokoju Lilly i Claire

Lilly: Więc…kogo zamierzasz pozbyć się najpierw?

Claire: Ej, spokojnie, nie będę tak kombinować jak Vanessa przecież. Nie jestem taka.

Lilly: Wiesz, nie gadałam za dużo z Vanessą, ale jej metody były dobre. Tak daleko zaszła.

Claire: Ale jak skończyła. Odpadała cztery razy. To chyba wystarczające upokorzenie, nie?

Lilly: Eh, nie dziwię się, że w Wyzwaniach byłam głową naszego sojuszu. Nic się nie nauczyłaś od Vanessy.

Claire: No przepraszam, przez ciebie potem się pokłóciłyśmy i przegrałyśmy zadanie.

Lilly: Spokojnie, nie musimy tego rozpamiętywać. Ale zrozum, że w takiej grze o to chodzi, żebyśmy się na kogoś zmówiły i spróbowały go wyeliminować. Zastanów się, kto jest groźny.

Claire: Chyba Sami.. Zwłaszcza, gdy powiedziała, że gra na serio.

Lilly: Więc weźmy ją na pierwszy ogień!

(w pokoju tajemnic)Lilly: Bycie intrygantką mnie kręci. W końcu ktoś to musi robić za Vanessę. Hyhy.

(w pokoju tajemnic)Claire: Lilly strasznie się zmieniła od Wyzwań. Nie wiem, czy mnie to przeraża czy fascynuje…


W salonie gier

Andy (do siebie): Ah, ta gra jest z 1985… Niesamowite.

Lindsay: Znawca z ciebie, nie?

Andy: No trochę…się tym interesowałem…jako dzieciak..

Lindsay: Ja lubiłam grywać w takie z byłym.

Andy: O, serio?

Lindsay: Ale zawsze wygrywał i potem się o to wściekałam, ale potem mu wybaczałam. Hihi.

Andy: Oj, rozumiem…

(w pokoju tajemnic)Andy: Aaa, kompletnie nie mam pomysłu, jak jej zaimponować! Niech ten dzień się już skończy, błagam…

(w pokoju tajemnic)Lindsay: Bardziej się przed nim otworzyłam, może teraz będzie mu łatwiej. Hihi.

Lindsay: A wiesz, czytałam ostatnio o jakiejś nowej grze.

Andy: O, ostatnio dużo ciekawych wchodzi na rynek. Jaka to była?

Lindsay: Aaa, noo..jakoś mi wypadła nazwa z głowy. Gatunek też… Wybacz.

Andy: Mhm…

(w pokoju tajemnic)Andy: Błagam, podsuńcie mi jakieś tematy do rozmów…


W pokoju Rose i Michelle

Michelle: Kurcze, chciałam TV pooglądać.

Rose: Jakie luksusy, TV w pokoju. Na wyspie tego nie było.

Michelle: I tak nie działa, więc noo…

Rose: Nie no, zwariuję. Tak się niby postarali, żeby zrobić coś tak kolosalnego, a rachunku za prąd to nie zapłacili.

(w pokoju tajemnic)Rose: Serio Chris, żałosne.

(tymczasem słychać z góry jęki)

Michelle: To jest….dziwne…

Rose: Pójdę sprawdzić.

(na górze)

Rose: Ojej… (widzi Steve’a opierającego się nieprzytomnie o ścianę) Niech zgadnę, chciałeś obejrzeć „Wejście Smoka”?

Steve: Gorzej, obstawiłem zakłady na mecz, ale nie mogę go obejrzeć i nawet nie wiem, czy wygrałem czy straciłem…

Rose: Eeee? Od kiedy się z ciebie taki hazardzista zrobił?

Steve: Ale to dobry sposób na zarobienie szybko kasy! Idę się położyć… (wraca do pokoju; przychodzi Lucas)

Lucas: Od rana ma takie odpały dziwne. Serio, nie poznaję człowieka.

(w pokoju tajemnic)Rose: Dobra, nawet ja przyznaję, że jest inny niż w Wyzwaniach. Serio sława aż tak uzależnia od elektroniki?

Steve: Oh! Komórki też nam zabrali?

Rose (do Steve’a): Teraz zauważyłeś dopiero?

Steve: Cały czas mi się wydawało, że jest przy mnie… Buu..

(po chwili na dole)

Sami: Eee? Chyba nie mówisz poważnie.

Rose: Serio, dziwak z niego. Chociaż ja też rozpaczałam rano…

Sami: Słyszałam.

Rose: Nieważne już. Przeżyję jakoś do wieczora. (odchodzi)


Na mieście

Chris (przez telefon): Jak wam idzie? (…) To się pospieszcie, bo telefon mi zaraz wysiądzie i jak go naładuję?

Andy (do Chrisa): Żadnych postępów?

Chris: A jak myślisz? Mamy nowego elektryka Mike’a, ale i on nie daje rady. Widać ten kompleks jest naprawdę skomplikowany.

(w pokoju tajemnic)Andy: Czemu takimi rzeczami zajmują się już po wystartowaniu programu? Równie dobrze mógłby nas teraz odesłać do domu.

(Chris odchodzi; Andy zauważa Marti stojącą za budynkiem)

Andy (do siebie): A ta dziewczyna tak się trzyma z daleka znowu. (pochodzi bliżej)

Marti (przez telefon): Wiesz, beznadzieja, nie wiem, czy jest w ogóle sens…

Andy: Marti? Jak przemyciłaś telefon?

Marti: Oj! (wyłącza i chowa) Jaki telefon? Nic nie widziałeś.

Andy: Alee….

Marti: Właśnie (cmoka go w policzek) niech to zostanie między nami.

Andy: Ojej……. (rozpływa się)

(w pokoju tajemnic)Marti: Nie widziałam jeszcze, żeby ktoś się tak rozpłynął od jednego całusa. Tak czy siak, przyłapał mnie. Oby nie wypaplał, bo będzie źle. Serio.

(w pokoju tajemnic)Andy: Zawsze mięknę w takich sytuacjach. Nie wiem, czemu…


W kamienicy

Steve: Czemu w tym mieszkaniu nie ma niczego sensownego do robienia???

Lucas: Nie umiesz sobie znaleźć rozrywki, jak nie ma prądu?

Steve: Większość dzisiejszego świata korzysta z dobrodziejstwa elektryczności. Nie dziw się, że stała się ona nieodłącznym elementem mojego życia!

Lucas: Taa, stary, ale ty przesadzasz…

(wchodzi Sami)

Sami (do Steve’a): Właśnie, kiedyś byś po prostu poszedł pobiegać albo coś. Wydawałeś mi się sportowcem, czemu teraz jest inaczej?

Steve (do Sami): Nigdy nie mówiłem, że lubię sport. Po prostu byłem w tym dobry…ale przestało mnie kręcić to.

(przychodzi Chris)

Chris: Mam dobre i złe wieści.

Chad: Jak zwykle.

Chris: Dobra jest taka, że mamy już gotowy amfiteatr w parku nieopodal, gdzie będziemy urządzać ceremonie.

Lucas: No tak, a zła?

Chris: Chyba oczywista, nie? Nie będzie prądu do kolacji.

Steve: Bu..

(w pokoju tajemnic)Sami: Serio, z takim nastawienie Steve nie pobędzie tu długo. Lubiłam faceta, ale teraz mam go serdecznie dość.

(w pokoju tajemnic)Rose: Też mam już powoli dość tego, ale co zrobić. Co za żenada, jeszcze na dobre się zadania nie zaczęły, a ja już mam dość. Widać nuda jest gorsza od ciężkich zadań…

Chris: Spotkajmy się za godzinę w parku.

Lucas: Mamy się obawiać?

Chris: Raczej nie. To będzie tylko takie miłe spotkanie rodzinne.

Sami (pod nosem): Taa, rodzinne.


Godzinę później na skrzyżowaniu

Drake: Co jest?

(na ulicy jeżdżą samochody)

Max: No świetnie, sygnalizacja nie działa, ale samochody to puścili po ulicy.

Steve: Oh, to mi przypomniało, jak tęsknię za swoimi trzema samochodami.

Rose (do Steve’a): Dałbyś już spokój…

(próbują przedostać się przez skrzyżowanie, ale żaden samochód nie chce się zatrzymać)

Claire: No co za kretyni jeżdżą po drogach!

Harold: Ja już się nauczyłem radzić w takich sytuacjach. (przeskakuje między samochodami niczym ninja)

Sami: Ooo… W sumie zrobię to samo. (i robi)

Lindsay: A ja znam inny sposób. (wchodzi na ulicę, wszyscy się zatrzymują)

Sally: Uoo, wszyscy się gapią na Linds, teraz jest nasza szansa! (przechodzą)

Lindsay (do kierowców): Dzięki chłopcy!

Kierowcy: Eeheheh…

(w pokoju tajemnic)Roger: No co? Też jestem tylko facetem..


W parku

Chris: O, widzę, że dotarliście. Udało nam się wystartować z ruchem ulicznym.

Chad: Ale prądu dalej nie ma stary.

Chris: A co na to zaradzę? Zaraz wam objaśnię, jak będzie wszystko wyglądać.

Lilly: O nie, będzie przynudzanie…

Chris: Ej, muszę to wyjaśnić, takie są zasady. No więc…po większości zadań ktoś będzie musiał udać się do domu. Odjedzie tym oto Autobusem Wstydu. (pokazuje na autobus i Chefa w stroju kierowcy)

Chef: Znowu muszę być kilkoma osobami naraz. Ehh..

Chris: Bezpiecznie będą dostawać takie oto (wyjmuje z kieszeni) dziesięciocentówki.

Rose: Suuuuper. W ten sposób na pewno uzbieramy w końcu te 20 milionów.

Steve (do Chrisa): Wszystko ładnie i w ogóle, ale czy cały czas mają tu być takie średniowieczne warunki?

Chris: Hmm, a wiesz, to doskonały pomysł!

Steve: O nie! To ja rezygnuję! Prędzej zarobię na filmach te 20 milionów, niż wytrwam w takiej „dziczy”.

Chris: Skoro tak mówisz. Chefie?

(podchodzi, zabiera Steve’a i wrzuca do Autobusu Wstydu)

Chef: Kolejna brudna robota..

(dzwoni telefon)

Chris (przez telefon): Halo? (…) Hmm, nie możemy ich trzymać w takich warunkach? No ok. Postaramy się uruchomić prąd jutro. (rozłącza się) A reszta może wracać do mieszkań, jutro zaczniemy wielką grę.

(wszyscy wciąż zdumieni całą sytuacją)

Sami: Cóż…jeden przeciwnik mniej.

(rozchodzą się)

Andy (do Lindsay): Może…tego…pospacerujemy po parku?

Lindsay (do Andy’ego): Myślałam, że już nigdy nie zaproponujesz. Hihi.

(oboje również odchodzą)

Chris: A my widzimy się w następnym odcinku Życia! Totalnej!! Porażki!!!

(gaśnie światło)

Chris: No kurcze….zapasowy generator też?!


Odcinki Życia Totalnej Porażki
ŻYCIE LOGO.jpg
Nowe, dziwaczne miejsceDobre, złe czasyDziwne atrakcjeRęce, które karmiąOgień zwalczaj ogniemWojna gangówKrólowa powraca
Łamiemy zasady!Znowu nic ciekawego w TV10:15 w sobotni wieczórCo za dzień!Pozdrowienia z wakacjiOkrutne kłamstwoWróg publiczny nr.1
Dorwać złodzieja!Nienawidzę godzin szczytu!Niewolnicy władzyA niech się dzieje twoja gra...Show musi trwać...Siła równości
Nie zatrzymuj mnie teraz!Życie Totalnej Porażki - tajemniczy dodatekDługa jest droga na szczyt, jeśli chcesz grać rock'n'roll!
Życie na żywoZ pamiętników rodziny Stone
Ostatnie Wyzwanie cz.1Ostatnie Wyzwanie cz.2Ostatnie Wyzwanie cz.3

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki