FANDOM


(czołówka)


(w pokoju tajemnic)Claire: No tak, poznałam wielki sekret Vanessy….ale co z tego?

(w pokoju tajemnic)Lucas: Vanessa i Marti tworzą taką świetną drużynę, bo są spokrewnione. Ciekawe, czy długo na tym zajadą…

(w pokoju tajemnic)Sami: Lucas jest groźniejszy niż myślałam. Może powinnam zacząć zwracać większą uwagę na innych przeciwników niż Vanessa…

(w pokoju tajemnic)Max: W sumie coś tak podejrzewałem, aaaaale tam. I tak będę walczył do końca. Jeszcze nigdy Vanessie się wykiwać nie dałem i NIE DAM! Hehe.


W fast-foodzie

Chef: Macie. (kładzie wszystkim powiększone zestawy)

Sally: Chefie, chyba niezdrowo tak z samego rana jeść coś takiego…

Chef: Chris kazał wam dać dużo do jedzenia rano, bo musicie mieć siłę.

Vanessa: A nasz ukochany prowadzący nie zje z nami?

Chef: On od rana pracuje nad waszym dzisiejszym zadaniem, więc nie ma czasu na jedzenie.

Max: Ciekawe, co go mogło tak pochłonąć. (do Chefa) Ale w sumie z twoim charakterem to się dziwię, że nie wepchnąłeś mu śniadania na siłę.

Chef: No co ty, takie śmieciowe jedzenie z samego rana?

(wszyscy facepalm)

Chef: Jeść i nie narzekać! (wraca do kuchni)

Marti: Na imprezie było za dużo dobrego jedzenia i to was rozpieściło. Ja tam się przyzwyczaiłam, hehe.

Max: My w sumie z zespołem też często jadaliśmy w trasie tylko takie rzeczy.

Drake: Ta, ale MI akurat nie wyszło to na dobre. Trochę się roztyłem. (pokazuje paty- znaczy rękę)

(w pokoju tajemnic)Vanessa: Jak on jest gruby, to boję się, jaka ja jestem w jego skali…

Claire: Oj tam (obejmuje go) to po prostu więcej ciałka do kochania, hehe.

Drake (zawstydzony): Hehehehe, skoro tak hehehehe mówisz hehehe.

Marti (pod nosem): Co za człowiek…

Vanessa (do Sally): A ty się tak nie smuć cały czas. Dziwacznie ci bez uśmiechu na twarzy.

Sally: Oh, Vanessa…troszczysz się o mnie…

Vanessa: No…może trochę. (zawstydza się)

Sally: Skoro tak, to dla ciebie będę się uśmiechać! Hihi.

Vanessa: I tak ma być! (Marti dziwnie na nią patrzy) No co?

(w pokoju tajemnic)Vanessa: Też mam prawo być trochę zatroskana, nie? Z nią jedną chyba bym się tylko nie wkurzyła, jakbym przegrała…

Lucas: A gdzie dzisiejsze zadanie będzie?

Sami: Chris wczoraj wspominał, że w banku. Tak mi się wydaje.

Drake: No tak, jakbyśmy nie mieli dość przygód związanych z bankiem…


Przed bankiem, godzina 12

Claire: Trochę niepewnie się tu czuję…

Vanessa: Oj daj spokój, raczej już nas nie wrobi w coś takiego, jak ostatnio.

(wychodzi do nich Chris w stroju ochroniarza)

Chris: No cóż, można powiedzieć, że wczorajsze „zadanie” było tylko rozgrzewką przed dzisiejszym.

Drake: Ale fajny strój! Jak prawdziwy!

Chris: Bo jest prawdziwy… No nic. Domyślacie się już, co was dzisiaj czeka?

Sami: Mamy być ochroniarzami? Zgadłam?

Chris: I tak, i nie. Już wyjaśniam. Z bardzo sprawdzonego źródła wiemy, hehe, że dzisiaj ten bank zostanie osiem razy napadnięty.

Marti: Skoro już chcesz tak zawiło mówić, to mógłbyś trochę lepiej zakamuflować swoje intencje…

Chris: Oj tam noooo. Dzisiaj waszym zadaniem będzie złapać bandziora!

Lucas: No wreszcie coś, gdzie rzeczywiście można się wykazać!

Max: Popieram!

Sami: No i niech będzie.

Chris: Jako że jest was ładna liczba ośmiu zawodników podzielimy was na dwie kategorie. Rzecz jasna każdy gra dla siebie. Lucas, Marti, Sami i Sally zostaną ochroniarzami.

Sally: Fajnie, zawsze ich podziwiałam. Hihi.

Chris: Zadaniem ochroniarzy jest złapać bandziora zanim ucieknie z banku. Tylko pamiętajcie, że może być on uzbrojony, więc radzę nie rzucać się od razu na pierwszy ogień.

Marti: Eee, czyżbyś znowu pozwalał statystom robić nam krzywdę?

Chris: Bez przesady…ich strzały są usypiające. Niemniej jednak dostanie taką strzałą może oznaczać koniec zadania i porażkę.

Sami: W wojsku nie takie rzeczy trenują.

Marti (do Sami): Pozwól, że zapytam znowu zapewne - serio byłaś w wojsku?

Sami: Byłam na obozie i uczestniczyłam w kilku wojskowych zajęciach, owszem.

Marti: Heh, szkoda, że nie ogolili ci tam głowy, jak innym, hehe.

Sami: Naprawdę…jesteś wredna. (…) Teraz przynajmniej wszyscy wiedzą po kim!

Vanessa (do Sami): Ej, mnie w to nie mieszaj. Wiesz, że ja nic do ciebie nie mam.

Chris: Już…..się wygadaliście? Dziękuję. Nie przedłużając, pozostała czwórka, a więc Max, Vanessa, Drake i Claire będą przechodniami. Wasza rola jest nieco inna. Wy jesteście świadkami, jak złodziej wybiega z banku z workiem pieniędzy, które nie należą do niego. Tym samym waszym zadaniem jest zostać bohaterem dnia, czyli przypadkowym przechodniem, który ratuje sytuację, hehe.

Claire: Brzmi trudno…

Drake (do Claire): Nie poddawaj się od razu! Zawalczmy oboje!

Claire (do Drake): Racja złotko, nie dajmy się głupiemu zadaniu! (całuje go)

Vanessa: Ehh…takie to….wzruszające… (zerka w kamerę)

Max: A co jest dzisiaj nagrodą?

Chris: Hmm, w sumie jedynym pomysłem, poza nietykalnością, jest bilet do kina na najnowszy film „Nudne życie 8: Odkurzanie porcelanowej kolekcji babci” w 5D. Co wy na to?

Vanessa: Jak dla mnie spoko, przynajmniej jakaś rozrywka.

(w pokoju tajemnic)Chris: Dziwny mają gust…no cóż, nasza wina, że to jedyny film 5D, jaki zamówiliśmy do programu. Na inny nie starczyło już kasy, heh.

(w pokoju tajemnic)Claire: Kurcze, może być ciężko. Nawet Drake tak bardzo nie wątpi w siebie, jak ja… Ale ej! Jeśli poradzę sobie teraz, to nic mnie już nie zatrzyma!

Chris: Zapomniałbym o najważniejszym! Jako że chcę wyłonić w tym zadaniu zwycięzcę, pomoże mi oceniać słynny kaskader grający w wielu filmach akcji, który jednak poprosił o zachowanie anonimowości… George! Chodź do nas!

(wchodzi facet w kombinezonie i masce)

Kaskader: Nie jestem George!!!

Chris: Dobrze, skoro George jest już z nami…

Kaskader: Nie mam tak na imię!

Chris: …zacznijmy zatem od ochroniarzy. Kto pójdzie na pierwszy ogień?

Sami: A ja pójdę! Jestem pewna siebie!


Sytuacja 1

(z pozoru normalny dzień, Sami siedzi schowana za filarem i dogląda sytuację; wpada złodziej z bronią w ręku)

Złodziej: Nie ruszać się! Mam broń i mogę zrobić komuś krzywdę!

(wszyscy padają na ziemię, złodziej podchodzi do okienka i każe pakować pracownicy pieniądze do worka)

Sami (pod nosem): No co za lamy, zamiast zorganizować jakiś wspólny atak, to padają na ziemię…

Złodziej: (…) Dawaj! Zwiewam stąd.

(Sami wypada zza kolumny i ruchem zygzakowatym podbiega do złodzieja i wykopuje mu pistolet z ręki)

Sami: Gra skończona!

Złodziej: Hmm, to może spróbuję tak. (próbuje ogłuszyć ją workiem, który trzyma w ręce; przewraca ją) No, tak lepiej.

Sami: Hola hola! (z pozycji leżącej podstawia mu nogę i przewraca, a następnie obezwładnia)

Chris: Oo, widowiskowe.

Kaskader: Owszem, ale dała się powalić.

Sami: Ej no, nie można być idealnym! Przynajmniej wydostałam się z beznadziejnej sytuacji.

Chris: Niby tak…zobaczmy…masz wynik 8.

Sami: Świetnie….. (odchodzi rozzłoszczona)

Sally: To teraz ja chcę! Hihi.


Sytuacja 2

(złodziej ponownie z wielkim impetem wchodzi do banku, grozi wszystkim, podchodzi do okienka; Sally podchodzi do niego)

Sally: Przepraszam, ale tak nie wolno robić. (złodziej odwraca się)

Złodziej (zdziwiony): Słucham?

Sally: Pójdzie pan ze mną. Wszystko, co pan powie, może być wykorzystane przeciw panu w sądzie.

(w pokoju tajemnic)Sally: Zawsze chciałam powiedzieć tę kwestię, hihihi.

Złodziej: Ale…ale ja mam broń!

Sally: No i co z tego?

Złodziej: Przecież to bez sensu! Powinnaś się bać…co nie?

Sally: Chciałeś do mnie strzelić?! No nie, a myślałam, że sobie ufamy. (wyrywa mu pistolet) Nieładnie tak!

Złodziej: Przepraszam…

(w pokoju tajemnic)Złodziej: Co poradzę, że ona jest taka urocza? Ehh…

Sami (pod nosem): No ja się chyba załamię zaraz…

Chris: Ciekawie, nie powiem.

Kaskader: Ta, ale w prawdziwym życiu nie miałaby tyle szczęścia….masz wynik 5 od nas, ale zaliczyłaś.

Sally: Dobra tam. Przynajmniej spełniłam jedno ze swoich marzeń na swojej dłuuuuuuuuuuugaśnej liście, hihi.

Marti: Nie no, to jakaś farsa. Jak to takie proste, to idę.

Chris (do Marti): No, czekałem na ciebie. Co nam pokaże potrójna zwyciężczyni ostatnich odcinków, hehe.


Sytuacja 3

Złodziej (do siebie): Weź się w garść Doug. Nie daj się powalić dziewczęcemu urokowi… (do ludzi w banku) To jest napad!!! Hahahaha! (wymachuje bronią)

Marti (do siebie): Ehh, to wydaje się za łatwe, ale co tam… (wyskakuje z ukrycia) Przeliczyłeś się kolego! (biegnie w jego stronę)

Złodziej: O kurde! (chaotycznie celuje pistoletem, ale cudem trafia dokładnie w Marti)

Marti (zatrzymawszy się): Ej no…bez…jaj…. (pada na ziemię i zasypia)

Złodziej: Hahaha! Widzisz to mamo?

Chris: Uh, może wyłączmy to…jeszcze się nam mamy poskarżą, że pokazujemy, jak zło zwycięża…

Kaskader: Masakra, tak łatwo przegrać…

Chris: Jack, Roger, wynieście ją, a tymczasem niech Lucas się szykuje. Jedyny mężczyzna-ochroniarz dzisiaj.

Lucas: Się wie!


Sytuacja 4

(złodziej tym razem postanawia wejść, jak gdyby nigdy nic, stoi cierpliwie, podchodzi do okienka)

Pracownica: Dzień dobry. W czym panu pomóc?

Złodziej: No więc chciałbym…całą kasę, jaką tu macie! (wyjmuje pistolet; panika)

Lucas (pod nosem): O-ho. Przemknął mi, nawet nie zauważyłem. Dobra tam, damy radę, heh.

Złodziej (do pracownicy): Szybciej no!

(Lucas skrada się od tyłu)

Lucas: Nie ruszaj się!

Złodziej: Hah, ale to ja mam broń! (nie zdąża jej wcelować, bo Lucas go obezwładnia)

Lucas: Szach mat!

(złodziej szarpie się jednak na tyle mocno, że obaj się przewracają i uderzając głową o podłogę tracą przytomność)

Chris: Eee, trochę kłopotliwa sytuacja…

Kaskader: Cóż, obezwładnił złodzieja. Teraz inni mogą go zabrać, więc ja bym zaliczył.

Sami: Yyy, a nikt się nie zainteresuje, by tak może mu…pomóc?

Chris: Tak tak, zajmą się nim. Spokojna głowa.

(wszyscy przemieszczają się teraz przed budynek banku)

Chris: Okej! Jak na razie tylko Marti nie zaliczyła zadania, a z kolei Sami jest na prowadzeniu.

Sami (pod nosem): Haha, ma za swoje, wredna zdzira.

Chris: Czas na naszych bohaterów. Kto chce zacząć?

Claire: T-to może ja?

(w pokoju tajemnic)Claire: Pomyślałam – a co mi tam. Czy zaliczę, czy nie, będę mieć z głowy.

(powraca Lucas)

Chris: Miło, że jesteś cały. Możemy zaczynać.

Lucas: Taa… Zdecydowanie za dużo cierpię w tym programie…

Vanessa (do Lucasa): Przestań narzekać, niektórzy mają gorzej.


Sytuacja 5

Chris (do Claire): Pamiętaj, by zaczekać, aż sam wybiegnie z banku!

Claire: No wieeeem. (do siebie) To twoja chwila prawdy Claire…

(złodziej wybiega z banku, nie ucieka jednak jakoś powalająco szybko)

Claire: Oh! To teraz! (zaczyna go gonić)

Drake: Dajesz mała!

Claire (biegnąc z zamkniętymi oczami; do siebie): Daj z siebie wszystko! Nie możesz teraz zawieść! Musisz go dogonić…musisz!

Wszyscy: CLAIRE!!!

Claire (ocknąwszy się): Co?

Wszyscy: Wyprzedziłaś go!

Claire: Oh!

(Claire odwraca się, złodziej zdezorientowany, Claire szybko rzuca się na niego i nieporadnie go przytrzymuje)

Chris: Okej, starczy, zaliczam.

Kaskader: Ale nie wyglądało to zbyt profesjonalnie. Zadowala cię wynik 6,5?

Claire: No pewnie! W ogóle się jaram, że mi się udało, hihi.

Drake: Czad! To teraz ja chcę!

Chris: Nie ma problemu.


Sytuacja 6

(złodziej wybiega, Drake udaje, że nagle rusza za nim w pogoń)

Drake: Nie uciekniesz mi!

Złodziej: Mocny w gębie jesteś, co?

Drake: Chciałbyś! Zaraz pożałujesz, że wyszedłeś dziś z domu!

Max: Jak będziesz gadał w trakcie biegu, to się szybciej zmęczysz…

(tak rzeczywiście się dzieje)

Drake (do siebie): Kurcze…nie no…dam radę…dogonię go w centrum…tam jest tłum…

(w centrum zgodnie z przewidywaniami jest tłum, Drake zmniejsza dystans)

Złodziej: Kurde, naprawdę tyle ludzie nam się udało sprowadzić?

Drake: Już cię mam (…) prawie (…)

(w końcu wydostają się z najgorszego tłoku)

Drake: No chooooooodź (chwyta go za bluzę) Ha! Udało się! (zapomina jednak, że jest w biegu i się przewraca) UH!

Złodziej: Tak, jak myślałem, heh. (ucieka)

Chris: Kiepsko…ale było blisko. Muszę powiedzieć, że widzę postępy w twojej formie Drake.

Drake (leżąc): Załamię się zaraz…

(w pokoju tajemnic)Drake: Jeśli ZNOWU odpadnę przez takie zadanie, to chyba się potnę…

Chris: Został Max i Vanessa. Kto teraz?

Vanessa: Najlepsze na koniec, nie?

Max: Okeej! Czas pokazać, na co mnie stać.

Sami (do Maxa): Pokaż im tygrysie, hehe.


Sytuacja 7

(złodziej wybiega, Max rusza w pościg)

Złodziej (do siebie): Tym razem będę szybszy! Prawie mnie cherlak dogonił ostatnio. (…) Heh, pewnie tego teraz też już mam dawno w tyle.

(wtem nagle Max podnosi go w biegu, obezwładnia, wytrąca worek z pieniędzmi z rąk i unieruchamia)

Max: No, można dzwonić na policję. Dziękuję, dobranoc.

Chris (do kaskadera): No i co ty na to George?

Kaskader: To było chyba najbardziej profesjonalne dzisiaj….i nie jestem George!!!

Chris: Zgodnie przyznajemy po 9, więc wynik 9 daje ci prowadzenie Max.

Max (pod nosem): Heh, a 10 to nie mogła być, co? He-he-he…

Vanessa: A teraz pokażę wam, jak to się powinno naprawdę robić.

(w pokoju tajemnic)Doug: Ehh, ta rola złodzieja mnie dobija… No ale jakoś muszę zdobyć uznanie Chrisa! Nie chcę być gorszy od Jacka i Rogera. Bu…


Sytuacja 8

(złodziej wybiega i pędzi, ile sił w nogach, ale zauważa, że Vanessa nie biegnie, więc zwalnia)

Lucas: Co ona wyprawia?

(Roger przywozi lekko jeszcze otępiałą po strzale Marti)

Chris: W samą porę!

Złodziej (zwalniając odrobinę): Ej no, co jest? Mam biec czy nie?

(patrzy znów przed siebie, wtedy Vanessa niesamowicie startuje, dogania truchtającego złodzieja i akrobatycznym ruchem powala go na ziemię)

Chris: WOW!

Kaskader: Ta, „Wow”, ale takie rzeczy na co dzień się nie zdarzają.

Vanessa: Ej no, zadaniem było przecież złapanie złodzieja, nie?

Chris: Hmm, George’owi chodzi chyba o to…

Kaskader: Nie jestem George!!!

Chris: …że powinnaś się bardziej wczuć w rolę. Dostajesz od nas 7 punktów, więc wygrywa Max z dziewięcioma.

Max: Ekstra! Teraz już tylko tak do końca.

Sami (do Maxa): Nieźle nieźle, miałam nadzieję, że w tym cię akurat pokonam, hehe.

Vanessa: To wszystko jest jakieś dziwne. Dobra, walić…

Chris: Teraz czas wam wyjawić niespodziankę. Otóż planowałem, by osoba, która nie zaliczy tego zadania……..wyleciała!

(grupowe westchnięcie)

Chris: Jednak mamy dwie fajtłapy – Marti i Drake’a.

Marti (zdenerwowana): Wfffmmffss!

Chris: Wiem i dlatego zarządzam…………..dogrywkę!

Vanessa: O kurcze, tego się nawet ja nie spodziewałam.

(w pokoju tajemnic)Drake: Ojej… Teraz wszystko w moich rękach. Nie chcę przegrać w taki sposób…

(w pokoju tajemnic)Marti: Cóż…kiepsko mi poszło dzisiaj. I tak już daleko zaszłam, więc zobaczymy, co to wyjdzie z tego.


W banku, pokój z sejfem

Chris: Witajcie. Zebraliśmy się tu dzisiaj, by połą-

Lucas: Może tak na poważnie?

Chris: No dobrze już…nie można się powygłupiać. Pozostajemy w tematyce bankowej. Tym razem wy wcielicie się w złodzieja. Ten jednak postanawia okraść sejf. Dostaniecie za chwilę na kartce wskazówkę, jak go otworzyć. Wewnątrz każdego z nich znajduje się dziesięciocentówka przetrwania, oraz ładunek wybuchowy, który eksploduje w momencie, gdy drzwi drugiego sejfu się otworzą, innymi słowy….koniec gry.

Marti: Podoba mi się.

Drake: Ta, mogło być gorzej…

Chris: Proszę, oto wasze wskazówki. (podaje im dwie kartki) Czas, start!

Marti (czyta): Yyy, wierszyk? (rzeczywiście na kartce jest strzałka w prawo, a pod nią wierszyk: „Wlazł kotek na płotek i mruga / Ładna to piosenka niedługa / Niedługa, niekrótka, lecz w sam raz / Zaśpiewaj koteczku jeszcze raz”)

Drake: To jakiś….żart, prawda?

Chris: Nie. Całą noc myślałem nad tym zadaniem, ale ostatecznie je odrzuciliśmy. Teraz przydało się awaryjnie, hehe.

(w pokoju tajemnic)Sami: Nie chcę wiedzieć, co siedzi w jego głowie…

(w pokoju tajemnic)Sally: A wiecie, że ja też lubię wymyślać wierszyki? Gdyby Chris poprosił mnie o pomoc, nie musiałby siedzieć nad tym całą noc. Hihi.

Chris: No z życiem, nie mamy całego dnia.

Marti: Nie widzisz, że myślę?

Drake: Ja nawet tego nie jestem pewien…

Max (pod nosem): To będzie długi dzień…

(widać, że w ich głowach trybi, Claire i Vanessa uważnie przyglądają się rozgrywce, reszta trochę już znudzona)

Drake: Może pokręcę w prawo cztery razy, potem w leeeewo…nie działa…

Marti: To pokrętło na pewno działa?

Chris: Ahh, uwielbiam ich zagubione twarzyczki…

(przychodzi Doug)

Doug: Chris, już wszystko ze mną w porządku, nie musisz się martwić.

Chris: Widzisz to co ja? (pokazuje na Marti i Drake’a) Mój prawdziwy majstersztyk. Nigdy tego nie odgadną. Hehe.

Doug: Emm…no tak. (…) Ale czy teraz dostanę obiecany…

Chris: Tak tak, możesz dostać podwyżkę.

Doug: Nie chce podwyżki!

Chris: To czego chcesz?

Doug (zawstydzony): No myślałem….że może mógłbym….

Wszyscy: OH!

Chris: Nie wierzę, ktoś wygrał?

Drake: Nieee, fałszywy alarm…ale już coś się ruszyło.

(wszyscy zawiedzeni)

Chris: Heh, a już myślałem. To co tam mó-….wiłeś? (rozgląda się, ale Douga nie ma) A dobra.

(tymczasem w kabinie producenckiej; Doug związany siedzi w kanciapie, nad nim stoją Roger i Jack)

Roger: Nie możemy pozwolić, byś zajął nasze miejsce.

Jack: Właśnie, dopóki Chrisowi trzecia ręka nie wyrośnie, to nie masz szans, by zostać jego najbliższym asystentem, hehe.

(zamykają drzwi)

(wracamy jednak do dogrywki, mija godzina)

Sami: Chriiiiis, możemy już iść?!

Chris: Ehh…mnie to samego już zaczyna nudzić powoli… (do Drake’a i Marti) Ej! Jak się nie pospieszycie, to obydwoje was wywalę.

Marti: Nie wrzeszcz tak, już prawie to….rozwiązałam….chwila moment…

Drake (pod nosem): No nie, Marti jest blisko, a ja wciąż błądzę…co jest dzisiaj ze mną…

Marti: …hmm…a gdyby tak…(zaczyna śpiewać) WLAZŁ-ko-tek-NA-pło-tek-i-MRU-ga (na akcentowane sylaby kręci w prawo, nieakceptowane w lewo) / ŁAD-na-to-PIO-sen-ka-nie-DŁU-ga / NIE-dłu-ga-NIE-krót-ka-lecz-W SAM-raz / ZAŚ-pie-waj-KO-tecz-ku-jesz-CZE-raz!

(ku zdumieniu wszystkich sejf Marti się otwiera, a w sejfie Drake’a słychać huk, który aż go powala na ziemię)

Chris (do Marti): Widzę, że muzykalne geny w tobie też się odzywają…(patrzy na Drake’a) choć liczyłem, że ktoś, kto gra w zespole, sam na to wpadnie…

Drake: Zazwyczaj tylko gram na gitarze, a nie śpiewam…

Chris: Haha, i to cię zgubiło. Na czym to stanąłem? Ah, no właśnie…wylatujesz!

Claire: Nieeeee!

Sami (pod nosem): Kurcze no…

Vanessa (do Marti): Dobra robota! (ściska ją mocno)

Marti: Eeee, nie musisz mi okazywać takich czułości…

Chris: Drake, jakieś ostatnie słowa, zanim wsiądziesz do Autobusu Wstydu?

Drake: Tak. Chcę podziękować wszystkim, bo naprawdę dużo mnie nauczyliście ludzie przez te wszystkie trzy sezony.

Max: Oh, nie sądziłem, że potrafisz tak przemawiać…

Drake: Samo „Życie” też zmieniło moje życie i myślę, że nie zapomnę nigdy czasu spędzonego tutaj.

(Claire rzuca się na niego, ale Jack zdejmuje ją z niego i Drake spokojnym krokiem wsiada do Autobusu Wstydu)

Sally: Coś wam kiepsko idzie panowie. Tylko dwóch was zostało. Bu…

Max: Właśnie… (pod nosem) Niedługo zostanę ostatnim facetem w programie, hehehe.

Chris: Została ich już tylko siódemka. Co więc teraz ich czeka. Oglądajcie następny odcinek Życia! Totalnej!! Porażki!!!

Claire: Drake’uś… Bu…

Vanessa (do Claire): Przestań się już mazgaić…


Odcinki Życia Totalnej Porażki
ŻYCIE LOGO.jpg
Nowe, dziwaczne miejsceDobre, złe czasyDziwne atrakcjeRęce, które karmiąOgień zwalczaj ogniemWojna gangówKrólowa powraca
Łamiemy zasady!Znowu nic ciekawego w TV10:15 w sobotni wieczórCo za dzień!Pozdrowienia z wakacjiOkrutne kłamstwoWróg publiczny nr.1
Dorwać złodzieja!Nienawidzę godzin szczytu!Niewolnicy władzyA niech się dzieje twoja gra...Show musi trwać...Siła równości
Nie zatrzymuj mnie teraz!Życie Totalnej Porażki - tajemniczy dodatekDługa jest droga na szczyt, jeśli chcesz grać rock'n'roll!
Życie na żywoZ pamiętników rodziny Stone
Ostatnie Wyzwanie cz.1Ostatnie Wyzwanie cz.2Ostatnie Wyzwanie cz.3

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki