FANDOM


(czołówka)


(w pokoju tajemnic)Lilly: Niech was nie mylą pozory. Może Claire trochę oprzytomniała, ale dalej nie do końca jej ufam.

(w pokoju tajemnic)Willie: Straciłem swoją katanę… To tak, jakbym stracił kawałek swojej męskości…

(w pokoju tajemnic)Vanessa: Ta gra robi się coraz dziwniejsza. No ale cóż, i tak zamierzam ją wygrać.

(w pokoju tajemnic)Lucas: Ci idioci…nie dam im już tak mną pomiatać… (mdleje)


W kamienicy, pokój Sami i Sally

Sally: Śniadanie było dziś wyjątkowo dobre, nie? Hihi.

Sami: Ta, zasłużyliśmy po tym, co nas wczoraj spotkało.

Sally: Ahh, już zapomniałam, jak miło się spędza z wami czas. Ten program mi przypomniał, hihi.

Sami: Cieszę się, że przynajmniej ty się dobrze bawisz.

Sally: Nom. Ale dalej mi trochę przykro, że nie spędzam tyle czasu z Vanessą, co kiedyś.

Sami: No wiesz, teraz ma siostrę, więc…ups!

(coś trybi w głowie Sally)

Sally: Aaaaaa! To dlatego ta Marti jest taka podobna! Hih-

Sami (zakrywając Sally usta): Ale nie mów tego nikomu… Mają jakiś powód, by to trzymać w tajemnicy. (do siebie) Choć w sumie dziwię się, że jeszcze nikt na to nie wpadł.

Sally (z zakrytymi ustami): Mfmfmfmf mfmmmf. Fififi.

(w pokoju Vanessy i Marti)

Marti: Apsik!

Vanessa: Na zdrowie! Haha. Co, ktoś o tobie plotkuje?

Marti: Bardzo śmieszne…

Vanessa: Dobra, musimy dzisiaj coś ugrać wreszcie, weź się w garść.

Marti: Ja? Podobno to ty jesteś „mózgiem”.

Vanessa: Ale sama ostatnio średnio sobie radziłam, więc no…tylko tobie mogę zaufać!

Marti: Nie bój nic…ci ludzie tutaj nie stanowią żadnej konkurencji dla nas.

(w pokoju tajemnic)Chris: No no, oby się wreszcie gra zaostrzyła. Hehe.

(w pokoju tajemnic)Marti: Serio, oglądałam oba poprzednie sezony i w sumie na każdego znajdzie się sposób. Mogę to nawet wygrać, heh.


Na dworcu autobusowym

Claire: Tak w sumie, to czemu Chris nam kazał tu przyjść?

Lilly: A ja wiem? Może każe nam wozić dzieci do szkoły, albo inne takie pierdoły.

Drake: Nie no, nie wygłupiajcie się……ja nawet nie mam prawa jazdy…

Marti: Hmm, chyba jednak coś z tymi autobusami będzie.

(nadjeżdża autokar, z którego wysiadają dziwni ludzie)

Sami (do Vanessy): Eee, czyżby twoja rodzina?

Vanessa: Ej, moja jest owszem duża, ale nie aż tak. Zresztą…a nieważne.

Sally: A może to nowi uczestnicy? Hihi.

Lucas: Aż tylu by ich było? Coś niedowierzam.

Max (do ludzi): Ej, jesteście jakimiś nowymi?

Gość#1: Nie, przyjechaliśmy tu pozwiedzać.

Wszyscy: Zwiedzać?

Chris: Dokładnie!

Marti: Znowu pojawiasz się z zaskoczenia. Nienawidzę tego. Grr.

Chris: Hah, stęskniłem się za tym. No tak, przyjechała do nas wycieczka. Co prawda sporo osób pozwiedza sobie samotnie, to jednak postanowiliśmy tę sytuację wykorzystać.

Lilly: Ale jak to? Organizujesz tak po prostu wycieczki?

Chris: Nie no, sporo osób do nas pisało, czy mogą pozwiedzać sobie miasteczko. Pomyśleliśmy, że czemu nie? A na dodatek było nam to bardzo na rękę.

Sami: Chyba nie mówisz, że…

Chris: Dokładnie! Dzisiaj wcielicie się w przewodników, hehe.

Willie: To raczej kiepski pomysł…

Chris: Moim zdaniem to genialny pomysł. Możecie dobrać się w pary, byle byście się umieli uczciwie podzielić robotą.

Drake: To ja z Maxem.

Sami: A niech stracę, chodź Sally.

Sally: Ale fajnie, poznamy nowych ludzi. Hihi.

Lilly: Dobra, zaklepuję Claire…(pod nosem)…bo nikt lepszy mi się nie trafi.

Vanessa: Ja wezmę Marti, bo….ee..dobrze nam się dogaduje, heh.

Chris: Lucas, Willie, chcecie być razem? Zostaliście ostatni.

Lucas: Lepsze to chyba, niż być samemu.

Chris: Dobrze, zatem każda grupka otrzyma czteroosobową wycieczkę. Lilly, Claire, dla was mamy wycieczkę z Japonii.

Lilly: Słucham?

(wysiadają Japończycy, na szyi każdy z nich ma po dwa aparaty, od razu zaczynają cykać fotki)

Japończyk#1: Konnichiwa

Lilly: Eeeee…

(w pokoju tajemnic)Lilly: Taa, oficjalnie mogę już stwierdzić, że Chris mnie nie lubi.

Lilly: L-lilly (pokazuje na siebie), a to Claire. (pokazuje Claire)

Japończycy: Hajimemashite! Yoroshiku onegai shimasu! (kłaniają się nisko, Lilly lekko zdezorientowana)

Chris: Dla Drake’a i Maxa mamy wycieczkę modelek.

(wysiadają modelki)

Modelki: Cześć chłopcyyyy.

Drake: W-witajcie, hehe.

Max: Miło w-was poznać. He-hehe-he-

(Sami złowrogo spogląda na Maxa)

Chris: Oj Samantho, wam też się coś dostanie. Dostaniecie tych oto przystojniaków.

(wysiadają przystojniaki)

Sami (do Maxa): Ha! Szanse wyrównane, co?

Sally: Ale fajnie! Cześć chłopcyyyy.

Przystojniaki (słodkim głosikiem): Cześć Sallyyyyyyy.

Sami (załamanym głosem): Dobra, cofam to…

Chris: Dla Vanessy i Marti mam grupkę znudzonych nastolatków, którzy dla odmiany przyjechali tu nie z własnej woli.

(wysiadają nastolatki)

Chłopak#1: O rany, ale tu nudno.

Chłopak#2: Nooo, oby był gdzieś w okolicy Mcd****d’s.

Marti: Hej, jestem Marti. Współpracujmy, to postaram się, by wycieczka nie była za nudna.

Chłopak#1: A to nieee, tak sobie tylko gadamy. Wyglądasz na spoko dziewczynę. (przybijają żółwika)

Marti: Dzięx.

Vanessa (lekko zszokowana): Eee…a ja Vanessa…miło poznać, taa.

(w pokoju tajemnic)Vanessa: Marti zaskakująco dobrze dogaduje się z ludźmi w swoim wieku. Nie było mnie w domu co prawda tylko 3 lata, ale no…trochę się zmieniła jednak.

Chris: Dla naszej ostatniej pary mamy rodzinkę – rodziców, córkę oraz babcię.

Willie: Uff, czyli nie tak źle.

(wysiada rodzinka z różowowłosą córką)

Ojciec: Ahhhh, co za piękne miejskie powietrze.

Matka: I jaka architektura, normalnie odjazd!

Lucas (lekko skonsternowany): Miło, że wam się podoba nasze miasto….w sumie nienazwane.

Różowowłosa: To miejsce jest spoko. Po ostatnim razie musiałam tu przywieźć starych i…(zauważa Williego)…ja pierdziu! Ty jesteś tym chłopakiem z klubu!

Willie: Eeee? Czy ty…?

Różowowłosa: To ja, Emily! Nie przedstawiłeś mi się wtedy, a byłeś naprawdę spoko!

Willie: Tego…ja…

Lucas (obejmuje Williego): To jest William aka Willie, a ja to Lucas i będziemy dzisiaj was oprowadzać.

Babcia: Oby było tu coś ciekawego, bo jak nie, to nie będziesz miał wstępu na moje osiedle, zrozumiano?

Emily: Hihi. Cała babcia.

(w pokoju tajemnic)Lucas: To miała być….groźba?

Chris: Skoro wszystko już jasne, to do dzieła! Dam znać, kiedy wycieczka się zakończy. Pod koniec każdy jej uczestnik oceni, jak się spisaliście, a para z najwyższą ilością punktów zyska nietykalność. Powodzenia!


Wycieczki

(u Lilly i Claire)

Lilly (szeptem do Claire): Emm, wiesz, jak z nimi gadać?

Claire: W sumie to nawet… (zauważa jak jedna modelka pakuje się pod ramię Drake’a)

Lilly: Ej, skup się!

Japończyk#2: Ano, sumimasen?

Lilly: Eee…hai!

(w pokoju tajemnic)Lilly: Tak, to jedyne japońskie słowo, jakie znam. Ciekawe, jak długo na nim pociągniemy. Chris, już nie żyjesz…

(w pokoju tajemnic)Chris: (zapisuje w swoim notesie) No i kolejna osoba, która mi grozi. Rany, nie wiedziałem, że w ludziach jest tyle nienawiści. A powinniśmy się wszyscy kochać!

Japończyk#3: Anata wa koko de ātogyararī o motte imasu ka?

Lilly: Emm….hai!

Japończyk#2: Yoi! Soko ni watashitachi o toru kudasai.

Lilly: H-hai… (w stronę Claire) Pomożesz trochę?

Claire (smutnym głosem): No już zaraz…

Lilly: Bosko…

(u Vanessy i Marti)

Marti: No więc tu mamy wielkie muzeum, gdzie trzymamy jakieś starocie…

Chłopak#1: Ale nuuuuuuda.

Marti: Wiem, żartowałam tylko. Idziemy do salonu gier, hehe.

Chłopcy: Tak!

Vanessa: A mamy klucz?

Marti: Przecież Harold go miał, a skoro odpadł, to stał się on własnością wszystkich, nie?

Vanessa: No w sumie… To idziemy grać!

Chłopak#3: Może zagramy w coś, czego nie znamy! Jesteś super, Marti! (spogląda na Vanessę) Ty też jesteś spoko.

Vanessa (z wyrzutem): Dzięki.

Chłopak#3: Chociaż trochę stara.

Vanessa: Coooooooo???

Chłopak#4: Ej no, tylko sobie żartujemy, hehe-hehe.

Vanessa: Jacy nastolatkowi potrafią być wredni, uhh!

(u Maxa i Drake’a)

Max: To c-co chciałybyście teraz zobaczyć?

Modelka#1: Jak wyciskasz 100 kg.

Modelka#2: Albo jak drugie ciacho gra coś fajnego, hihi.

Drake: Ja…mam imię…brzmi ono Drake.

Max: Poza tym chyba przyjechałyście zwiedzać, nie?

Modelka#3: No co ty, to tylko był pretekst.

Modelka#4: Właśnie, szukamy fajnych chłopców w nowych miastach, a wy wyglądacie na takich do schrupania, mrrr.

(w pokoju tajemnic)Max: Hah, nie to żeby mi to nie nie pochlebiało, ale coś czuję, że niedługo to się źle skończy.

Drake: To pokażemy wam nasz ulubiony klub!

Modelki: Okeeeej!

Max (szeptem do Drake’a): Przecież on jest tylko w nocy czynny.

Drake (szeptem do Maxa): Ale przynajmniej jakoś może je zmęczymy łażeniem.

Max: W sumie, ma sens…

(u Sami i Sally)

Sally: No to teraaaaaz pójdziemy zobaczyć nasz park. Hihi.

Przystojniaki: Idzieeemy.

Sami: Zabierzecie mnie stąd…

Przystojniak#1 (do Sami): Gdybyś się częściej uśmiechała, to też byś miała wielbicieli.

Sami: Spi…a nie mam siły.

Sally: Kto chce lody?

Przystojniaki: Ja! Ja! Ja!

Sami: Ehh, to jak wszyscy, to ja też.

(u Williego i Lucasa)

Emily: Trochę tu sobie ostatnio połaziłam i naprawdę można tu odetchnąć. Nie to co w prawdziwym mieście, hehe.

Willie: N-no…

(w pokoju tajemnic)Willie: Nie spodziewałem się tego kompletnie! Co ja mam teraz robić? Na pewno zawalę, bo jestem zestresowany…no i nie mam już katany, bu.

Matka: Możemy zobaczyć jakąś wystawę obrazów czy coś w tym stylu?

Ojciec: O tak! Musimy koniecznie pooglądać, co tu mają.

Babcia: Oby były wartościowe, a nie bohomazy trzy na krzyż.

Emily (szeptem do Williego): No niee, obrazy są nudneeee… (łapie go za rękę) Chodźmy gdzieś.

Willie: Eee? Ale przecież…(spogląda na Lucasa, a ten, widząc sytuację, tylko mruga mu okiem)…eeeeeeeeeeeeee?

Ojciec: Oh, a gdzie zniknęła nasza córka?

Lucas (wymyślając na poczekaniu): William zabrał ją na osobną wycieczkę, hehe.

Matka: No tak, młodzież ma inne rozrywki. (do męża) Kochanie, czemu nie jesteśmy już tacy młodzi, jak kiedyś?

Ojciec: Czas jest okrutny Amelio, musimy kroczyć w kolejne ścieżki życia z godnością.

Babcia: A co ja mam kurcze powiedzieć?

Lucas (bezradny): T-to może pójdźmy zobaczyć te obrazy, nie?

(u Lilly i Claire)

Lilly (do Claire): Weź się ogarnij i powiedz coś.

Claire (niekontaktująca): Oh..tak…dzięn dobry…

Liily: Uh! (facepalm)

Japończyk#1: Riri-san? (podaje aparat) Watashitachi no shashin o toru no darou ka?

Lilly: Eeee….chcecie…bym zrobiła zdjęcie? (pokazuje na aparat)

Japończyk#1: Hai hai! (odbiega i ustawia się z resztą na tle pomnika)

Lilly: Okej! To umiem! (pstryka fotkę) Gotowe!!!

Japończyk#1: Ni kai! (pokazuje palcami dwa)

Lilly: Ah, no tak, pewnie drugie chcą... (pstryka drugą fotkę) Zrobiona!!!

Japończyk#1: San kai! (pokazuje palcami trzy)

Lilly (do siebie): To będzie długi dzień…

(u Maxa i Drake’a)

Modelka#3: Oh, zamknięty jeszcze!

Max (pod nosem): No co za niefart…

Modelka#2: Nie szkodzi, możemy zawsze sami sobie tu urządzić imprezę. (zaczyna smyrać Maxa po klacie)

Drake: To chyba…nie jest za dobry pomysł.

Modelka#4: Oj tam, będzie fajnie. (zwiesza się na Drake’u)

(obok przechodzą Sami i Sally akurat)

Sally: Może chcecie pójść do kina? Albo zobaczyć nasz domek?

Przystojniaki: Wszędzie tam, gdzie ty Sally!

Sally: Hihi, przestańcie, bo się zarumienię.

Sami: Niech ta szopka się wreszcie skończ- (zauważa Maxa z modelkami)

Sally: Schlebiacie mi panowie, ale Sami też zasługuje na trochę uwagi. Też pomaga.

Przystojniak#1: Tyle że właśnie sobie poszła.

Sally: Poszła? Niby gdzie? (…) Oj.

(Sami podchodzi do modelki, która wisi na Maksie i kładzie jej rękę na ramieniu)

Sami (przerażającym głosem): Mogę spytać, co robisz z moim chłopakiem?

Modelka#2: Ch-chłopakiem? Haha-ha-ha-ha… Jaaa nie wiedziałam.

(Sami ściska mocniej rękę na jej ramieniu)

Sami: No to teraz już wiesz, hehe.

(Modelka odskakuje gwałtownie i dołącza do koleżanek)

Sami: Macie panie jeszcze jakiś problem?

Modelki (skulone jak pies w trakcie burzy): Nie nie nie nie nie nie nie!

Sami: Jak miło. (uśmiecha się podejrzanie)

Modelka#1: Dobra, chodźmy już… (zaczynają odchodzić)

Drake: Jak to? A zadanie?

Modelka#2: E, to już stracona miejscówka. Chodźmy dziewczyny. (odchodzą)

Drake: Świetnie, to już mam z głowy zadanie. Dzięki Sami.

Sami: Ratowałam tylko swój honor. Umiem walczyć o swojego ukochanego. W przeciwieństwie do pewnego długowłosego tchórza.

Drake: A…. Ja… No… (zawiesza się)

Max (do Sami): Dzięki, naprawdę…

Sami (do Maxa): A ty się wstydź! Powinieneś sam dać radę. Wiesz co…

Przystojniaki: To….było…czadowe!!! (podbiegają do Sami)

Przystojniak#1: Sami, jestem od dzisiaj twoim fanem!

Przystojniak#3: Spójrz na mnie takim wzrokiem, proszę!

Przystojniak#4: Jesteś mega!

(odpycha ich z impetem)

Sami: DOŚĆ TEGO! Skończmy to durne zadanie i rozstańmy się na zawsze. (wściekła idzie prowadzić wycieczkę)

Przystojniaki: Ooo… (chwila ciszy) Idziemy za tobą, Sami!

Max (do siebie): Em…może powinienem…a zresztą, sama da radę. Hehe.

(u Vanessy i Marti)

Vanessa: A w tym sklepie muzycznym mają najfajniejsze gitary.

Chłopak#2: Ekstra! Zagraj coś.

Vanessa: N-no dobra… Ale nie wiem, czy mi wyjdzie…

(w pokoju tajemnic)Vanessa: Haha, udawanie zagubionej i niepewnej dziewczyny często działa na chłopców. Jednak stare dobre metody nigdy nie zawodzą.

Chłopak#1: Dasz radę, jesteś wśród swoich.

Vanessa: No okej! (zaczyna wygrywać ostre solówki Metallici, Iron Maiden i Black Sabbath)

(chłopcy patrzą oszołomieni)

Marti: Też chcę tak umieeeeeeć.

Vanessa: Lata ćwiczeń…znaczy ćwiczę od niedawna, ale mam nadzieję, że wyszło dobrze… (odwraca głowę)

Chłopak#1: Żartujesz? Było zajebiście! Rządzisz Van!

Vanessa: Dzięki chłopcy. (…) Ale nie mówcie do mnie Van…

(u Lucasa i rodzinki)

Lucasa: Te, wydaje mi się, pochodzą z renesansu.

Matka: Nie, to zdecydowanie barok! Widać to po… (długa gadka o sztuce)

Lucas (do siebie): Chyba mnie zwolnią z roli przewodnika… Gada wszystko za mnie.

Babcia: Chłopcze, jak nie chcesz stracić dobrej twarzy, to wskaż mi toaletę.

Lucas (styrany): Dobrze… (prowadzi babcię w stronę toalety) Ciekawe, jak sobie Willie radzi…

Babcia: Nie gadaj do siebie! Dziwnie to wygląda.

Lucas (pod nosem): Jaaaasne. (chwila refleksji) No w sumie…

(u Williego i Emily)

Emily: Opowiedz mi coś jeszcze ciekawego.

Willie: Ja? Nie mam za dużo ciekawych opowieści…

Emily: Jak cię poznałam, to czułam, że możemy pogadać o wszystkim, hehe.

Willie: Miałem ze sobą szczęśliwą katanę! (…) Ale już jej nie mam.

Emily: No zobacz, faktycznie już jej nie masz, a dalej jesteś interesującym chłopakiem.

Willie (zawstydzony): Ja? Gdzie tam…

Emily (chichocząc): Serio, zabawny jesteś Bill.

Willie: Wolę Willie…

Emily: Bill bardziej pasuje, zaufaj mi.

Willie: S-skoro tak mówisz…

(u Lilly i Claire)

Lilly (do siebie, zdyszana): Rany, nie daję już rady. (do Claire, z pretensją) Snujesz się tak i snujesz, a nawet nie pomożesz.

Claire: No ale…(w końcu wybucha)…jak ty byś się zachowywała, jakby twojego chłopaka podrywały modelki?!

Lilly: Gdyby był moim chłopakiem, to bym przede wszystkim mu ufała, że nie zechce innej.

Claire: Ale…ale… (znowu zamyka się w sobie)

Lilly: No ja nie mogeeeee!

Japończyk#2: Ano, Riri-san. (pokazuje mapę i wskazuje na punkt) Kono tatemono wa nan desu ka?

Lilly: Uh…NIE-RO-ZU-MIEM!

Japończyk#2: Niiiieeerooodzuuuumiiieeeeemu?

Lilly: Zaraz się potnę chyba… (do Claire) Rusz tyłek i weź chociaż odciąż mnie na chwilę!

Claire (załamana): Ehh… Dobra, może masz rację… (podchodzi do Japończyka) Hmm, ano tatemono wa bokutachi no resutoran. Soko ni ikitaidesu ka?

Japończyk#2: Hai! Onegai!

(Lilly stoi nieruchomo, jakby miała zaraz wybuchnąć)

Lilly (zaczyna spokojnie): Więc mówisz mi, że przez cały czas…(wybucha)…doskonale znałaś japoński, a mimo tego nie pomagałaś???!!!

Claire: Trochę tam umiem. Sama mogłabyś się jakoś przyłożyć do zadania…

Lilly (pod nosem): Żebym ja tobie nie przyłożyła… (do siebie) Nie, nie wolno mi się na nią denerwować!

Claire: To chodź, miejmy to z głowy.

Lilly: …

(w pokoju tajemnic)Lilly: Straciłam ochotę na cokolwiek. Niech ten dzień się już skończy.

(u Williego i Emily)

Emily (siedzi oparta o ramię Williego): Wiesz, namówiłam rodzinkę, żebyśmy tu na jakiś czas zostali. Pozwolili nam zamieszkać obok takiego wielkiego hotelu. Nawet fajnie tam jest.

Willie: Hotel? Żadnego nie widziałem. Chyba, że chodzi o…

Emily: Billy.

Willie: Eee, tak?

Emily (ścisza głos): Powiedz….całowałeś się już kiedyś?

Willie: EEEEE? NIE, NO CO TY!

Emily: Hahaha, wyglądasz tak pociesznie, jak jesteś zawstydzony. (Willie się odwraca ze wstydu) Przepraszam za śmiech, hehe. To taki sympatyczny śmiech. Jesteś naprawdę spoko.

Willie: Serio?

Emily: Noooo, w pewien sposób mnie nawet…(na ucho)…kręcisz…

Willie: !!!!!!!!!!!!!

Chris (przez megafon): Dobra, koniec tego dobrego! Stawcie się ze swoimi wycieczkami przy dworcu autobusowym!

Emily: Dobra, chodź, już czas. (łapie go za rękę)

Willie: Oh, a tak miło się spędzało czas…

Emily: Jeszcze kiedyś będzie okazja może.

(w pokoju tajemnic)Willie: Może??? Ta niepewność mnie dobija! Oj…czuję dziwne kłucie w sercu…


Na dworcu

Chris: No dobrze, czas pożegnań. (…) Max, Drake, gdzie wasze modelki?

Drake: Zwiały. Mogłeś dać kogoś lepszego nam.

Chris: Nie moja wina, tylko wasza. Dyskwalifikacja.

Max: Wiemy, pogodziliśmy się z losem.

Japończycy: Arigatou gozaimasu! (znów kłaniają się nisko)

Claire: Kocchira koso. (również się kłania)

Sally: Pa chłopcy!

Przystojniaki: Pa Sally! Pa Sami! Buziaczki!

Sami: Błagam, skończę tę żenadę…

Chłopak#4: Na razie Marti. Vanessa też. Było naprawdę super.

Marti: Cieszymy się.

Emily: To ja się zbieram. Do zobaczenia kiedyś tam.

Willie: N-noo…pa…

Babcia (do Lucasa): A ty zrób coś z twoją lewą ręką! Jest dłuższa od prawej!

Lucas (ze łzami w oczach): Nic z nią nie zrobię! Niech mi pani już da spokój, bu.

Rodzice: Dzięki wielkie za wszystko!

(autobus odjeżdża)

Chris: A teraz czas na wyniki. Sprawdziliśmy ankiety, które wasi podopieczni wypełnili i z dumą ogłaszam, że wygrywają dzisiaj………..Vanessa i Marti! Same pozytywy, gratuluję!

Vanessa: To było oczywiste do przewidzenia.

Chris: A reszta niech czuje się dzisiaj zagrożona. Do zobaczenia wieczorem.

(w pokoju tajemnic)Lilly: Claire mnie wkurzała dzisiaj, ale koniec końców oprzytomniała. (…) Normalnie głosowałabym na Vanessę, ale w obecnej sytuacji chyba oddam głos na Sami.

(w pokoju tajemnic)Marti: Zdecydowanie wkurza mnie Sami. Out!

(w pokoju tajemnic)Vanessa: Na kogo by tu zagłosować, hmm… Taki wybór…

(w pokoju tajemnic)Max: Lucas zdecydowanie powinien już odejść z tego programu.

(w pokoju tajemnic)Vanessa: Hmm…o, już wiem! Zagłosuję naaaa…

(w pokoju tajemnic)Drake: Gdyby nie ‘interwencja” Sami, to pewnie byśmy wygrali. Trzeba się jej pozbyć, żeby Max mógł wreszcie wykorzystać swój cały potencjał.

(w pokoju tajemnic)Willie: Uh…nie wierzę, że to robię…ale naprawdę…tak trzeba…(bierze urnę z głosami i próbuje ją otworzyć)…nie kręćcie tego, proszę…


Ceremonia w parku

Chris: Siemanko ludzie. Dzisiaj wrażeń było co niemiara. Ostatecznie po dzisiejszej rozgrywce zostanie tylko 9 z was. Oczywiście Marti i Vanessa są już bezpieczne. Kolejne dziesięciocentówki lecą do:

  • Lucasa
  • Lilly
  • Claire
  • Maxa

(Sami niepokojąco rozgląda się po innych)

  • Drake’a
  • no i…………….Sally

Sally: Ale fajnie!

(dramatyczna muzyka)

Sami: Serio? Ehh…

Marti (pod nosem): Taaa, to chyba wiemy, kto dzisiaj odpadnie…

Chris: Cóż, nie pozostaje mi nic innego, jak tylko ogłosić, że ostatnią dziesięciocentówkę przetrwania otrzyma………………………………………………………………………………………………………Sami! (rzuca, a ta niemrawo łapie)

Sami: Ee, dzięki…

(wszyscy zdziwieni)

Willie: No to chyba na mnie przyszedł czas.

Lilly: Yyy…moment, czy tu na pewno wszystko gra?

Chris: Nie wiem, co ma nie grać. Głosowanie było raczej….jednomyślne.

(podwójne zdziwienie)

Drake: Czyli Willie też zagłosował na siebie? To jakaś paranoja.

Marti: Dokładnie! Ktoś musiał podmienić głosy.

Lilly (do Williego): I nie zrobisz z tym nic?!

Willie: Widocznie tak musiało być, hehe (zaśmiał się podejrzanie, po czym wsiadł do Autobusu Wstydu)

Lilly: Dobra…to może być chamskie pytanie, ale czy ktoś tu głosował na Williego?

(cisza)

Lilly: Chris? (…) Chris?!

Chris: Ehh, ogłosiłem werdykt, jaki znalazłem w urnie. Wszystkie głosy na Williego. Tak powiedziałem i tak jest.

Vanessa (do siebie): Czyżby Willie..….niee, to przecież niemożliwe.

(wcześniej w pokoju tajemnic)Willie: …nie kręćcie tego, proszę…pewnie i tak to zrobicie, ehh. Czemu to robię? Bo odkryłem, że w prawdziwym życiu jest coś ważniejsze niż kasa… Dlatego nie chcę dłużej zostawać w tym programie. Tu mnie nie rozumieją….tylko ona mnie….rozumie… (podmienia głosy)

(w pokoju tajemnic)Chef: Kolejny głupek zrezygnował z miłości… Czemu musimy żyć w czasach takich pokręconych romantyków?!


Odcinki Życia Totalnej Porażki
ŻYCIE LOGO
Nowe, dziwaczne miejsceDobre, złe czasyDziwne atrakcjeRęce, które karmiąOgień zwalczaj ogniemWojna gangówKrólowa powraca
Łamiemy zasady!Znowu nic ciekawego w TV10:15 w sobotni wieczórCo za dzień!Pozdrowienia z wakacjiOkrutne kłamstwoWróg publiczny nr.1
Dorwać złodzieja!Nienawidzę godzin szczytu!Niewolnicy władzyA niech się dzieje twoja gra...Show musi trwać...Siła równości
Nie zatrzymuj mnie teraz!Życie Totalnej Porażki - tajemniczy dodatekDługa jest droga na szczyt, jeśli chcesz grać rock'n'roll!
Życie na żywoZ pamiętników rodziny Stone
Ostatnie Wyzwanie cz.1Ostatnie Wyzwanie cz.2Ostatnie Wyzwanie cz.3

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki