FANDOM


(widzimy jakieś miasto, podjeżdża autobus, z którego wysiada Michelle z Lucasem)

Michelle: Tylko masz się dobrze zachowywać. Podobno to bardzo ekskluzywna restauracja.

Lucas: Za mało mi ufasz kotku. Heh.

(podjeżdża kolejny autobus, z którego wysiadają Max, Drake, Willie i Sami)

Max: Ależ jestem podekscytowany tym koncertem!

Willie: Coś pusto w tym mieście…

Drake: Bo prawdziwe życie zaczyna się wieczorem.

(następna wjeżdża limuzyna ze Stevem)

Steve: Mam nadzieję, że dużo osób zjawi się na mojej premierze!

Max: Och, Steve! Kopę lat!

Steve: Max, nie wiedziałem, że gdzieś tu koncertujecie w okolicy.

(kolejny autobus przywozi Sami, Claire i Sally)

Sally: To była super podróż dziewczyny. Hihi.

Sami: Mam nadzieję, że szybko wejdziemy do środka.

Claire: Nie wiem, czemu się dałam namówić…

Sami: To, że nie gadasz z Drakiem, nie znaczy, że już nie lubisz ich muzyki, co nie?

Sally: Ja ją kocham! Dzięki za zaproszenie.

Sami: Drobiazg.

(Lucas i Michelle dochodzą do pozostałych)

Lucas: Wy tutaj? Nie spodziewałem się.

Sami: Ojej… Coś mi tu śmierdzi…

Lucas (do Michelle): A mówiłem, że ta woda kolońska źle pachnie. Ehh.

Sami: Niee, to inny smród… Obawiam się, że zostaliśmy wrobieni…

Wszyscy: Chyba nie myślisz o??????

(podjeżdża autobus, z którego wysiadają Rose, Chad, Lilly, Andy i Chris)

Wszyscy: Chris!!!


(czołówka)


Lilly (podenerwowana): Można powiedzieć, że zostaliśmy porwani…

Chris: Oj tam, od razu porwani… Spytałem, czy chcesz 20 milionów i odpowiedziałaś, że tak.

Chad: Ale byłeś w przebraniu stary. Poza tym - mieliśmy kłamać?

Andy: Hmm, czy tylko ja wiedziałem o grze?

Reszta: Grze??!!

Sami: No nie, słabo mi się robi. Znowu nas wciągnął….

(chwila ciszy)

Wszyscy: 20 milionów??????

Chris: Dokładnie! Udało nam się zarobić sporo na gadżetach związanych z serią oraz na zremasterowanych wersjach dvd naszego show i nasza stacja obecnie pławi się w luksusie.

Lucas: To czemu chcesz nagle całą tę kasę nam oddać?

Chris: Cóż..pierwsza sprawa, że oddali nam pod opiekę ten stary plan filmowy. Trochę go odremontowaliśmy i powiększyliśmy, żeby wyglądał jak prawdziwe miasto. Poza tym jak wreszcie wygrałem ten proces, to otrzymaliśmy listy od fanów, którzy chcieli was jeszcze raz zobaczyć.

Rose: Proces? Procesowałeś się z kimś znowu?

Claire: Pewnie z Vanessą. Hyhy.

Lilly: No nie, przecież powiedział, że wygrał.

Chris: Dokładnie, tym razem chodziło o Franka, no ale…..innym razem o tym!

Drake: Zdradź nam wreszcie, o co chodzi.

Chris: Czekajcie, Chef Hatchet niesie jeszcze trójkę niedobitków.

(Chef przynosi na ramieniu Harolda, Lindsay i Marti)

Harold (do Chefa): Ej no, zgodziliśmy się, ale nie musisz być dla nas taki brutalny.

Chef (do Harolda): Muszę być brutalny, takie moje zadanie.

Lindsay: Jej, znowu razem! A gdzie Vanessa?

Sally: Właśnie też się zastanawiam… Zawsze była z nami… (robi minę smutnego szczeniaka)

Chris (do Sally): Eeej, nie rób takiej miny, bo się popłaczę. Vanessa ma problemy zdrowotne, nie mogła wziąć udziału.

Sami: Ale ta dziewczyna wygląda całkiem, jak Vanessa. (wskazuje na Marti)

Marti: Jestem Marti….miło was poznać…

Andy: Właśnie! Ja jestem Andy i mnie też nie znacie. Hehe.

(Lindsay doznaje olśnienia)

Lindsay (do Andy’ego): Ja cię znam! Byłeś w barze wtedy, kilka tygodni temu!

Andy: Ojej…

Lindsay (do Andy’ego): Czemu uciekłeś wtedy?

Andy (do Lindsay): Tego no…

Chris: Nie czas na pogadanki! Witam waszą szczęśliwą szesnastkę. Od tego momentu przystępujecie do gry o 20 milionów dolców w programie Życie! Totalnej!! Porażki!!!

(fajerwerki)

Rose: Tani efekt… Ale co tam, kasa to kasa. Pewnie, że chcę wygrać!

Claire (do Sami): Co ty na to Sam? Ostatnio się wycofałaś z gry.

Sami (do Claire): Wiem i trochę żałuję. Tym razem nie odpuszczę jednak. Co mi szkodzi.

Willie: Czekajcie, a co z naszymi koncertami? Nie możemy tak po prostu odwołać naszej trasy. Nawet jeśli mamy niewielu fanów, to jednak…

Chris: Spokojna głowa, od czego mamy statystów. Nauczyli się każdego waszej kawałka i mogą was zastąpić na scenie w czasie trwania programu.

Drake (pod nosem): Uh, więc tak łatwo nas zastąpić…

Steve: No dobrze, ale cóż mamy takiego robić, żeby wygrać tę kaskę?

Chris: No właśnie chciałem to powiedzieć. Na początek pokaże wam, gdzie mieszkacie.


(dochodzą do dużego skrzyżowania)

Chris: Każde z was otrzyma jedno z mieszkań w tym luksusowym apartamentowców.

Wszyscy: Super!!!

Chad: Serio te apartamenty są dla nas???

Chris: Nie, żartowałem. Ten apartamentowiec to atrapa. Nie starczyło kasy na zbudowanie go do końca. (pokazuje na lewo) Dostaniecie 8 mieszkanek w tej kamienicy.

Wszyscy: Chriiiiiiiiiiiiiis!!!

Chris: Ah, brakowało mi tego. Hehe.

Marti: Osiem? To znaczy, że mamy się podobierać w pary?

Chris: No tak. Pomyślałem, że w ten sposób się lepiej zintegrujecie.

Lucas: My się mamy integrować? Przecież się wszyscy prawie tu znamy jak dwie krople wody.

Rose (do Lucasa): Mów za siebie. Ja nie zdążyłam się wami „nacieszyć”.

Chris: Cóż…mogę wam zatem zaufać, że się mądrze dobierzecie?

Max: Jasna sprawa! Można mieszane?

Chris: Wiesz, wolałbym nie…

Max: Czemu? Nawet jak jesteśmy parą?

Chris: Zwłaszcza…jak jesteście parą… Lecimy przed 22, chyba zdajesz sobie z tego sprawę…

Max: E…. Nie obalę tego argumentu… (do Drake’a) Drake, bierzemy pokój?

Drake (do Maxa): A co z Williem? Trochę głupio mi go zostawiać.

Andy (obejmuje Williego): Spokojna głowa, mogę się nim zająć. Wygląda na spoko gościa.

Willie: Heh, spoko gość…ja…kto by pomyślał.

Lucas (do Steve’a): Steve, bierzemy razem?

Chad: Właśnie planowałem poprosić Harolda.

Steve: Więc ustalone. Dobra robota panowie.

Harold (do Chada): Tylko nie zajmuj łazienki za długo…

Chad (do siebie): Z takim wielkim arsenałem wdzięku na pewno zajdę daleko.. (do Harolda) Mówiłeś coś?

Harold: Nieważne…

Lindsay: Ja biorę Marti! Tak przypomina Vanessę, że chcę mieć ją blisko. Hihi.

Sally: Ej, ja też ją chciałam….z tego samego powodu.

Sami (do Sally): Spoko, możesz być ze mną. Udowodniłaś mi w Zimie, że jesteś niepozorna, ale silna.

Sally (do Sami): Miło mi to słyszeć. Oby nam się miło pracowało. Hihi.

Rose (do Chrisa): Właśnie Chris, jak będą wyglądać drużyny w tej edycji?

Chris: Nic nie mówiłem o żadnych drużynach przecież. Wszystko ma być jak w życiu codziennym. Każdy walczy dla siebie.

Wszyscy: Oh!

Chris: Ale jesteście zgodni w wielu kwestiach.

Claire (do Lilly): Lilly, co ty na to? Może odnowimy dawny soj…znaczy przyjaźń?

Lilly (do Claire): Jestem za, siostro.

Rose (do Michelle): Chyba się dogadamy, nie?

Michelle (do Rose): W sumie mało o tobie wiem, ale jeśli nie będziemy sobie przeszkadzać, to będzie w porządku.

Chris: I jak wszystko ładnie się ustaliło. Jesteście świetni. Teraz trochę więcej wyjaśnię.

Rose: Super!

Chris: Co za entuzjazm. Więc macie mieszkanka w tej kamienicy, a także macie tam wspólny kibelek, gdzie możecie wyrzucić z siebie wszelkie emocje. Nazwijmy go pokojem tajemnic, żeby było ciekawiej…

Claire (do Chrisa): Ale mam nadzieję, że to atrapa…

Chris: Cóż, łazienki są w pokojach, ale jakby ktoś ci zajmował miejsce i byś musiała, to zapraszam.

Claire: Chyba nie skorzystam…

Chris: Zaraz za rogiem mamy taki fast-foodzik, gdzie Chef będzie wam serwował mniej lub bardziej zdrowe posiłki.Śniadania tym razem wydajemy do 9, ale nie dłużej.

Sami: Można będzie pospać troche dłużej. Jupi..

Chris: No i na koniec najważniejsze, czyli zadania. Tym razem, co wspomniałem wcześniej, wszystko ma wyglądać jak w….codziennym życiu. Codziennym, przeciętnym życiu. Chyba nie trzeba tu wiele tłumaczyć, nie?

Chad: Czyli czego mamy oczekiwać?

Chris: No wszystkiego. Wszystkiego, czego spodziewałbyś się po szarej rzeczywistości. No może nie zawsze to będzie coś zwyczajnego….ale główną myśl załapiesz. A teraz idźcie się rozpakować na spokojnie, a ja skoczę do budynku producentów i obgadam pare rzeczy. (Chris odchodzi)

Michelle: Nie wierzę wciąż, że się zgodziliśmy.

Rose: 20 milionów nie leży na ulicy, a ja ciągle mam niedosyt po Wyzwaniach. (patrzy piorunującym wzrokiem na Sami)


(w pokoju tajemnic)Sami: No co mam zrobić? To moja wina, że dziewczynę pierwszą wywalili w Wyzwaniach? Chciała się rządzić, a mi serio dobrze szło kapitanowanie… Dobra, Claire i Violet by pewnie powiedziały co innego. No ale!

(w pokoju tajemnic)Chad: Może i czasem się popisuje i (uśmiecha się) przesadnie się chwalę swoją aparycją, ale czas pokazać, że Chad Wilcock to zwyczajny facet, który może wygrać dużą kasę!

(w pokoju tajemnic)Sally: Jestem naraz smutna i szczęśliwa. Znów mogę zobaczyć starych znajomych….ale brakuje Vanessy. Hi…

(w pokoju tajemnic)Marti: Jestem chyba jedną z niewielu, które wiedziały, co się szykuje. Zgłosiłam się, booooo…szukam przygód! Zajdę aż do finału, zobaczycie. Nic nie powstrzyma Marti Sto….ekhm, zakrztusiłam się..


(Max i Drake wchodzą do mieszkanka)

Max: Cóż…skromniejsze niż nasze normalne mieszkanko, ale da się przeżyć.

Drake: Oby oddali nam gitarki, bo umrę tu z nudów..

(w innym pokoju)

Sami: Hah, identyczny pokój miałam na jednym obozie dawno temu.

Sally: Super! Obozie harcerskim?

Sami: Nie, wojskowym.

Sally: A…

(na piętrze wyżej)

Lindsay (gapi się na Marti): Jeeeej, cudne masz te włosyyy.

Marti: D-dzięki… Nieźle…walczyłaś w Zimie.

Lindsay: Wiem, sama nie mogę uwierzyć. Czuję, że się dogadamy Merry.

Marti: Marti…

Lindsay: No właśnie!

(obok)

Chad: Łazienka jest przeogromna! Nawet nie czuć, że to jakaś stara kamienica.

Harold: Oj, ja czuję…

Chad: Przesadzasz, jest całkiem miło.

Harold: W sumie, nie wiem, czy nie przytulniej niż wtedy w Alpach.

(w pokoju tajemnic)Chris: Czy on wie, co mówi? Tam mieli czterogwiazdkowy kurort do dyspozycji, a tutaj kamienicę zbudowaną na potrzeby jakiegoś filmu klasy C. Niektórzy mają dziwne standardy życia.

(znów niżej)

Rose: No i jest znośnie.

Michelle (pod nosem): Ciekawe, niedawno z Lucasem się rozglądaliśmy za podobnym. Będzie dobra okazja przetestować…

Rose: Coś do mnie mówisz?

Michelle: A wyglądam, jakbym mówiła do ciebie?

Rose: Yyy, chyba nie.

Michelle: Oj, przepraszam. Ostatnio ludzie lubią mi zadawać takie głupie pytania i czasem tak odpowiadam. Nie miej za złe.

(w pokoju tajemnic)Rose: Głupie pytania? Podobno są tylko głupie odpowiedzi. Z takim ładnym francuskim imieniem ta panna powinna o tym wiedzieć. Cóż…nie ma drużyn, więc nie wywalą mnie za „rządzenie się”. Udowodnię im, że mogę daleko zajść.

(obok)

Andy: Długo już grasz na bębnach?

Willie: Sporo, tak z 8 lat będzie.

Andy: Czadowo, ja trochę próbuję na gitarze, ale idzie mi średnio.

Willie: Jak będziesz długo ćwiczył, to się nauczysz.

Andy: Mam taką nadzieję, podobno laski lecą na rockmanów. Heh. Ale ja to nieśmiały raczej…

Willie: Wiesz, ja trochę też. Ale życie w kapeli zmieniło moje życie.

Andy: Zazdroszczę…

(ponownie wyżej)

Lucas: Stary, twoje filmy ostatnio są coraz popularniejsze.

Steve: Wiem i to super sprawa!

(w pokoju tajemnic)Steve: Pewnie moja sławna twarz ma przyciągnąć telewidzów przed ekrany w tym sezonie. Nieźle Chris.

(w pokoju tajemnic)Chris: Twoja? Ty chyba nie wiesz, co znaczy sławna twarz, dzieciaku. Hehe.

Steve: Ale ja tobie zazdroszczę Michelle i tego jak się między wami układa.

Lucas: No między nami spoko, ale Drake i Claire przeżywają mały kryzys. A właściwie duży…

Steve: Coś o tym słyszałem, ale nie wiem do końca, co się stało…

Lucas: Bo widzisz….

(obok)

Lilly: Serio myślisz o sojuszu?

Claire: Skoro drużyn ma nie być, to czemu nie?

Lilly: A nie wolałaś zawiązać go z Drakiem?

Claire: Żartujesz?! Z tym pajacem?!

Lilly: Eeeeeeee? Czy ja o czymś nie wiem?

Claire: On mnie w ogóle nie rozumie….i pomyśleć, że przyjęłam jego oświadczyny…

Lilly (wypluwa, co miała w buzi): Cooooo???

Claire: No to jest najgłupsze! Już mi się wydawało, że nawet zostanie moim mężem. Szkoda, że dopiero potem zaczęliśmy rozmawiać o naszych pomysłach na życie…

Lilly: Kochana, życie dziewczyny rockmana jest trudne. Miałam kiedyś takiego chłopaka…

Claire: Chłopak a mąż to dwie różne sprawy. Zawsze chciałam, by mój mąż był odpowiedzialny, zawsze gotowy na wszystko, pomocny.

Lilly: A w czym Drake zawinił?

Claire: To skomplikowane dość…

Chris (przez megafon): Moi drodzy! Mamy małe problemy, dlatego dzisiaj chyba damy wam spokój. Rozkoszujcie się spokojnym wieczorem i nie zniszczcie niczego!

(wszyscy wyglądają przez okno, ale Chris już znika)

Rose: No i git. Przynajmniej zdążymy się przystosować do nowych warunków.

Sami: W zachowaniu Chrisa zawsze jest coś podejrzanego…

Claire (do Sami): Jak zwykle wyolbrzymiasz. Dał nam wolne, to wolne.

Chad: Kurcze, a liczyłem, że już dzisiaj się wykażę.

(chowają się do pokoi; przechodzimy do mieszkanka Williego i Andy’ego)


Willie: To pozwolisz, że pójdę się odświeżyć?

Andy: Nie mam nic przeciwko. (siada na łóżku)

(w pokoju tajemnic)Andy: Obym znalazł super znajomych i odważył się wreszcie zagadać do jakiejś dziewczyny! Chociaż powiadają, że miłośc przyjdzie sama… I w co tu wierzyć?

(nagle pukanie)

Andy: Eee…kto tam?

Głos zza drzwi: Myf mfmmfmmm!

Andy (do siebie): Kurcze, akurat drzwi są solidne i dźwiękoszczelne.

(podchodzi i otwiera drzwi, a tam stoi Lindsay)

Lindsay: Pogadajmy…wreszcie…

(Andy przełyka ślinę, Lindsay wchodzi do środka i zamyka drzwi)


Odcinki Życia Totalnej Porażki
ŻYCIE LOGO
Nowe, dziwaczne miejsceDobre, złe czasyDziwne atrakcjeRęce, które karmiąOgień zwalczaj ogniemWojna gangówKrólowa powraca
Łamiemy zasady!Znowu nic ciekawego w TV10:15 w sobotni wieczórCo za dzień!Pozdrowienia z wakacjiOkrutne kłamstwoWróg publiczny nr.1
Dorwać złodzieja!Nienawidzę godzin szczytu!Niewolnicy władzyA niech się dzieje twoja gra...Show musi trwać...Siła równości
Nie zatrzymuj mnie teraz!Życie Totalnej Porażki - tajemniczy dodatekDługa jest droga na szczyt, jeśli chcesz grać rock'n'roll!
Życie na żywoZ pamiętników rodziny Stone
Ostatnie Wyzwanie cz.1Ostatnie Wyzwanie cz.2Ostatnie Wyzwanie cz.3

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki