FANDOM


Natalie: Ostatnio w... Zaraz nie będziemy mieć tak nudnych wprowadzeń jak Chris! Dodam tylko, że wyszły komplikacje. Nadal obsiadujemy tą krainę w kształcie buta. Nie mam pamięci do państw. Pożegnaliśmy również Samuela, frajer. A teraz oglądajcie Inną... HISTORIĘ!!! (szeptem) Dobrze mi poszło?

(przeczące kręcenie kamery)

Natalie: Bo jak Ci z pompona zarzucę lebiego, to zobaczysz!

(czołówka)


Port:

Wczesny świt. Trochę zimno. Mewy zaczynają dawać o sobie znać.

Rebecca: Przebrzydłe ptaszyska! Sio!

Odgarnia je machając rękoma. Jedna z mew nakupkała jej na twarz (xD).

Rebecca: Paskudne, zgniłe.! Fuu! Która jest w ogóle godzina, do cholery!?

Andrew: (patrzy na zegarek i ziewa) Dochodzi 6.00. Całkiem wcześnie.

Lucy: Wcześnie? Zabije jak ktoś powie, że wcześnie, jest mega-dużo wcześnie! (zasypia znów)

Alejandro: Narzekacie, dobra godzina na mały trening.

Zeskakuje z portu na plażę i biegnie przed siebie.

Stephanie: Chyba z nim poćwiczę. Hihi.

Biegnie tuż za nim, a Rebecca zła marszczy brwi.

(w taksówce)Rebecca: Co ona sobie myśli? Tak po prostu do niego zarwie, czy co? Głupia, a widzieliście jej łydki? A brak szyi? Porażka!

(w taksówce)Stephanie: Alejandro... Gdy pierwszy raz go ujrzałam, nogi ugięły się pode mną... Ahh...

Isaac: (budzi się) Kto tak krzyczy, zwolnię tą służbę, do mojego pokoju miał nikt nie wchodzić... Ale miałem sen, że spałem na plaży. (rozgląda się) Gdzie ja jestem!?

Rebecca: Jeszcze wśród żywych, ale to się może zmienić.

Isaac: Haha, (macha ręką) nie boję się Ciebie. Lepiej przynieś mi świeżą kawę i jakiegoś rogala.

Rebecca podbiega do Isaaca i kopie go, a ten leci, gdzieś hen za budynki.

Natalie: (akurat zmierzała w ich kierunku) Hm, albo on jest tak lekki, albo brałaś sterydy, siostro. Czy ja o czymś nie wiem?

Rebecca: A ty czego ode mnie chcesz?! Wiesz jak wygląda nabuzowana, pełna złości z rana dziewczyna?

Natalie: Domyślam, że właśnie to widzę. Ale, co mi tam. Haha, wy tu spaliście na twardej mokrej ziemi, a ja miałam luksusowy hotel z widokiem na frajerów.

Lucy: (powraca do życia) Czy ja usłyszałam frajer? Kto śmię mnie tak nazywać!?

Natalie: (zmieszana) Przesłyszałaś się. Idź dalej spać... Zaraz, jakoś mało was tu!

Kamera odjechała i okazało się, że są wokoło niej tylko 4 osoby.

Natalie: Gdzie reszta!? A jak ich zgubiłam! Pozwą mnie, a ja już nigdy nie będę sławna! Buu! (upada na kolana)

Andrew: Ta histeria jest chyba niepotrzebna. Nasza przeciwna drużyna spała kawałek od nas, z przyczyny rywalizacji.

Natalie: Gdzie!? Gdzie ona jest?

Andrew: O ile mi się zdawało poszli spać bliżej wody... Ojej.

Rebecca: Już wczoraj im to mówiłam, że tylko banda idiotów śpi przy samej wodzie!

Natalie: W nocy był przypływ! O Boże! A jak mi się potopili!? O Boże, nieee! Mam na duszy zmarłych!

Andrew: (kręci głową) Spokojnie, raczej by poczuli, że im mokro, co nie?

W tej chwili z wody przy samym brzegu wyskoczyła ręka.

Francesca: (wychodząc z morza) Mówiłam wszystkim! To nie, nie uwierzyli mi!

Po niej zaczęli wychodzić inni zawodnicy.

Sierra: To nie moja wina! To był najtańszy pokój!

Samantha: Pomyślałaś, ze nie byłyśmy w żadnym pokoju tylko w wodzie!?

Sierra: Każdy to odbiera inaczej. Mi było całkiem sucho.

Samantha: Na żarty Ci się zebrało!? (zacisnęła pięść)

(w taksówce)Samantha: Wariatka? Psychopatka? Kim ona jest? Bo na pewno do normalnych nie należy!

(w taksówce)Andrew: Tak się zastanawiam i mam zagwozdkę... Jakim cudem oni tyle czasu niby wytrzymali pod wodą? Przecież to niewykonalne!

Memo: Halo? Zapomnieliście o mnie czy co?

Francesca: O nikim nie zapominam. Zwłaszcza o zdrajcach! Spałeś całą noc w jakiejś szalupie.

Memo: To źle? Przynajmniej pamiętam o podstawowych rzeczach, szkoda tylko, że ta Stephanie wepchała się za mną. Nierozumna i głupia.

Natalie: (liczy po kolei) W waszej drużynie powinno być dwóch facetów.

Samantha: O nie! Jamie! (biegnie do wody) Gdzie jesteś? Zaraz... Czy to Ty? Czuję to plastyczne ciało! (zanurza dłonie) Żyje! (wyciąga go na brzeg)

Sierra: Z drogi mała! (podbiegła i odepchnęła Sam) Skończyłam kurs pierwszej pomocy! Zrobię mu... Usta-ustaaaaa! (wyśpiewała ostatni wyraz)

Rozpoczęła, co powiedziała, a Jamie ocknął się do życia.

Jamie: (jeszcze z zamkniętymi oczami) Kto ma takie niebiańskie usta? Czy to Ty, Selena Gomez? (otwiera oczy) Aaaaa! (szybko odskakuje na bok)

Sierra: Czy aż tak jestem okropna? Jakieś chrząknięcia w tle.

Jamie: Gdzie jest łazienka?! Szybko, dezynsekcja! (zaczął biegać wokoło wszystkich)

Po jakiejś chwili Rebecca podstawiła mu nogę.

(w taksówce)Sierra: Gdy ujrzałam tego Jamiego w lepszym świetle zrozumiałam... Że jestem już poważną kobietą! I zakochałam się! W nim... (splotła dłonie i przycisnęła je do serca)

Memo: Gdzie jest Madeleine?

Francesca: A kto to był?

Memo: No ta z bzikiem na punkcie dorosłych.

Madeleine: Tu jestem! (zła i cała mokra "twardo" szła) Taka z was drużyna!? Zostawiliście mnie samą z setką raków!

Memo: Nie przesadzasz?

Madeleine: Gdybyś mi nie przerwał, dowiedziałbyś się, że te raki cały czas za mną idą.

Natalie: Czyli mamy rozumieć, że stado rozwścieczonych skorupiaków na nas idzie?

Wszyscy kiwają potwierdzająco głową.

Natalie: Producenci mnie zabiją... Oj, zabiją.

Ułamek sekundy później, kadr jak wszyscy uciekają, a tuż za nimi raki, od których aż się kurzyło.

(w taksówce)Andrew: Nie wydawało się wam to dziwne? Te raki, sytuacja i w ogóle? (na ramieniu chodził mu właśnie jeden)


5 minut później:

Większość zziajana. Ledwo łapali oddech.

Natalie: Skoro już się tak rozkręciliśmy, to nie widzę przeszkód by zacząć zadanie.

Isaac: Oby to było coś mało męczącego. Strasznie się już zmęczyłem!

Lucy: Biegliśmy tylko z chwile. Z góra 5 minut.

Isaac: W sekundach, to pewnie jakieś ogromne liczby! (robi wielkie oczy)

Natalie: Nie przeszkadzam wam? No, to lepiej już się nie odzywajcie, bo tu są ludzie,, których aż rączki świerzbią do zadania. Haha!

Kadr na znudzone miny zawodników.

Natalie: Otóż... (skakała z niecierpliwienia) Musicie...

Samantha: Chyba jej się chce siku. (szeptem)

Reszta kiwnęła głową.

Natalie: ...przepłynąć około 400 km! Musicie sami dopłynąć na Sycylię. Bez mojej pomocy. Fajnie, co nie?

Rebecca: Dowaliła oliwą do ognia.

Lucy: A to jest w ogóle wykonalne?

Natalie: Technika dowolna. Macie czas do wieczora... No, ruszcie się!

Wszyscy rozbiegli się w popłochu.


Jakiś czas później:

Przybiega Alejandro, a tuż za nim resztkami sił wlokła się Stephanie.

Stephanie: Nigdy więcej! Mogłeś zatrzy... Uff!

Alejandro: Na tym polega mój trening. Ale widziałem, że już się męczysz dlatego przebiegliśmy tylko 10, a nie 30 kilometrów.

Stephanie: Jakże mi miło z tego powodu... (rozpłaszczyła się na ziemi)

Alejandro: Zaraz... (rozgląda się) Gdzie są wszyscy?

Stephanie: Nie wiem, nic nie widzę. Dopiero wraca mi oddech, dopiero potem ostrość widzenia.

Alejandro: (machnął ręką i poszedł)

Stephanie: Halo? Jest tu kto? Alejandro? Alejandro!!! (otwiera oczy) No to teraz pożałujesz! (zerwała się i pobiegła gdzieś przed siebie)


Okolice portu:

Rebecca: Jakieś pomysły jak się dostać na tą cholerną wyspę?

Lucy: Wskoczmy w jakiś samolot! I dostaniemy nachosy. (rozmarzyła się)

Rebecca: Brawo! A skąd niby wytrzaśniemy kasę, geniuszu?

Lucy: Wkradniemy się do przedziału bagażowego!

Rebecca: Ma ktoś mądrzejszy pomysł?

Isaac: Wymyślajcie, wymyślajcie. Pomógłbym wam, ale wiecie... Nie mogę się zbytnio przemęczać. Oo, gazeta! Moja ulubiona! (rzucił się na czasopismo i zaczął czytać)

Rebecca: (udawanym słodkim głosikiem) Tylko się nie spoć, słodki. Widzę tam strasznie dużo liter!

Isaac: (pokazał jej język)

(w taksówce)Rebecca: Z jaką ja bandą idiotów muszę współpracować!

(w taksówce)Isaac: Rokuje bardzo na zwycięzcę tego show. Ale wiecie, gram przed kamerę i nie mogę się zbytnio męczyć.

Rebecca: Mam tego dość! Jeszcze ten cały Alejandro gdzieś się panoszy! Nie będę za was myśleć! (zła usiadła)

Andrew: Hm...

Spojrzał na parę rzeczy, pomyślał chwilę i zaczął coś konstruować.


Biuro Podróży:

Jakiś gość chował się pod biurkiem, Tuż nad jego głową przeleciało krzesło.

Natalie: Jak to nie!!! (krzyczała rozwścieczona) Ja dziś muszę dostać sie na Sycylię! I nie obchodzi mnie, że nie ma wolnych miejsc!

Rzuciła wielką palmą w donicy. Po chwili weszło dwóch ochroniarzy, którzy ją złapali.

Natalie: Gdzie z tymi łapami!?

Jednego ugryzła, drugiego kopnęła. W końcu uciekła.


Port:

Madeleine: Powinniśmy już dawno być w drodze!

Samantha: Płyń wpław, bo na razie to jedyny sposób!

Madeleine: Z drugiej strony... Wolę poczekać na idealny plan.

Jamie: Francesca? Juhu? A może Ty wiesz, co zrobimy?

Francesca: To byłoby oszustwo. Musicie sami na to wpaść.

Sierra: Mówiłam, żeby zabrać ten helikopter!

Memo: Ty to już lepiej zamilcz... Zresztą, i tak był policyjny, nie udało by się.

Sierra: Dobra, wiecie co? Mam genialny pomysł!

Jamie: Ostatnim razem otarliśmy się o śmierć, gdy miałaś pomysł!

Sierra: Niczego nie obiecywałam.

Francesca: Ale przyznasz, że wygraliśmy.

Jamie: Jakim kosztem?

Memo: Zaraaaz... Chyba wiem, co ona chce przez to powiedzieć!

Madeleine: Zaciekawiłeś mnie, mów!

Memo: Ona nie powie wam wprost, ale jeśli znów posłuchamy Sierry, to wygramy.

Samantha: Myślisz? (spogląda na Francescę)

Francesca: Niech wam będzie... Radzę pójść za jego słowami.

Memo: W takim razie... Sierra, działaj!

(w taksówce)Francesca: Naprawdę jestem taka łatwa do rozgryzienia?

(w taksówce)Samantha: Czuje, że moja drużyna to... Coś niesamowitego! Szybko mnie dowloką do finału. Huehue.

Sierra: No to szykujcie się, bo czas na pożyczkę!

Biegnie molem do pewnego hydro-lotu.

Sierra: Przepraszam pana... Ale ja to pożyczam!

Wepchnęła faceta do morza.

Sierra: Szybko, ludzie! (wskakuje do środka) Mamy mało czasu!

Madeleine: (biegnąc z resztą) Nie sądziłam, że będę się dopuszczać rozboju.

Wszyscy już wbiegli. Ale ktoś zaczął krzyczeć i biec niedaleko nich.

Stephanie: Zaczekajcie na mnie!

Zaczęło się zwolnione tempo. Facet zaczął wychodzić z wody. Sierra była zmuszona startować. Stephanie przyśpieszyła kroku, biegła, biegła... Pchnęła gościa, ten znów wpadł do wody, odbiła się od pomostu i w ostatniej chwili chwyciła się maszyny.

Jamie: Udało jej się! Co teraz?

Francesca: Niech tak sobie powisi trochę. Dostanie nauczkę.

Reszta zaczęła się śmiać.


Okolice portu:

Isaac macha z ekskluzywnego statku.

Rebecca: Zdrajca! Miałeś zabrać całą drużynę!

Odpływał co raz dalej.

Lucy: No teraz, to przeszedł samego siebie!

Andrew: Tak już te "gwiazdy" mają. Nie pomagają innym.

Rebecca: Jak go tylko dorwę to pożałuje, że żyje!

Lucy: Najpierw go dogońmy!

Andrew: Tym już się zająłem. Chodźcie...

Minęli róg ulic i ujrzeli motorówkę. Zwiewnie hulała po wodzie.

Rebecca: (zaskoczona) Ale jak Ty to?

Andrew: (wyszczerzył się i pomachał kartą kredytową)

Lucy: Ale skąd Ty to masz?

Andrew: Powiedzmy, że pożyczyłem od pewnej gwiazdy.

Cała trójka chytrze się uśmiechnęła.

Lucy: Ty to masz głowę.

Rebecca: Nie czas teraz na rozmowy, ruszajmy! Dogonimy ta gnidę!

Alejandro: Chyba nie ruszycie beze mnie? (przybiegł)

Rebecca: Oo, proszę. Kto się pojawił!

Alejandro: Powiedzmy, ze miałem natręta, którego musiałem się pozbyć.

Andrew: Potem pogadamy! Ruchy!

Wskoczyli do motorówki i szybko odpłynęli od brzegu.


Na wodzie:

Memo: A to umiesz prowadzić?

Sierra: Niee, ale często grałam w gierki, więc szybko się nauczę.

Jamie: Znów stanie się coś strasznego?

Wszyscy patrzą na Francescę.

Francesca: Ehh... Możecie być spokojni.

Wszyscy odetchnęli z ulgą.

Samantha: Daleko w ogóle jeszcze do wyspy?

Sierra: Nie, widać już ją powoli!

Madeleine: Ej, patrzcie w dół! Czy to nie...


Rebecca:: ...oni! Dogoniliśmy ich!

Lucy: Co oni tak wyłupiają te gały na nas?

Rebecca: Nie dowierzają w nasze zwycięstwo! Haha!

Andrew: To raczej nie o to chodzi...

Rebecca: A o co... O nie!

Tuż za nimi był duży statek Isaaca.

Isaac: Haha, frajerzy! Jestem najlepszy!

Natalie: (wyskoczyła zza niego) Szybciej, najpierw prowadząca!

Isaac: Co ty w ogóle robisz na moim statku?

Natalie: A tak sobie stoję...

Isaac: Aha, spoczko. Szybciej, szybciej. Muszę to wygrać!


Sierra: Mamy problem...

Samantha: O nie! zaczyna się!

Sierra: Skończyło się paliwo!

Memo: Więc jakim cudem my lecimy?

Jamie: No właśnie nie, patrzcie!

Niby lecieli do przodu, ale co raz niżej, niżej.

Madeleine: To nie może się tak skończyć! Sierra, zabiję Cię!

Już stykali się z wodą, po czym zaczęli się od odbijać i zbliżać do brzegu. Po paru skokach w końcu doskoczyli na ziemię. Przed samą metą.

Rebecca: Parzcie! Nie wygrali!

Lucy: Andrew! Przyśpiesz to!

Andrew: Jak chcecie!

Pociągnął żyłkę i prędkość pchnęła ich do tyłu. Płynęli tak szybko, aż wlecieli na ląd, przelecieli przez metę i poniosło ich w najbliższe drzewa. Przy okazji, Isaac wyrzucił Natalie ze statku przy samym lądzie.

Natalie: Żeby prowadząca płynęła wpław do zawodników! Tak nie może być!

Dopłynęła, otrząchnęła się i stanęła przed metą. Po chwili z hydro-lotu wyskoczyli zawodnicy z drużyny Zabójczych Wiewiór, którzy staranowali ją podczas dojścia do mety.

Natalie: Aaa! Moje ja!

Wszyscy: Sorki!

Na koniec spacerując przeszedł po niej Isaac i przekroczył metę.

Natalie: Wróć! Jeszcze twarzy mi do końca nie ubrudziłeś!

Rebecca: Haha! Wygraliśmy ofiary!

Natalie: (ogarniała się do ładu) No nie do końca... Cała drużyna nie przeszła przez metę jednocześnie. A Wiewióry za to tak, w całości.

Rebecca: Tak, tak. Ale powiedz, ze wygraliśmy!

Natalie: No właśnie nie@ Przegraliście! Znowu!

Rebecca: Całe poświęcenie na nic! (zemdlała)

Natalie: Ocućcie ją! Ognisko już na was czeka!

Złe spojrzenia Sówek.


Ceremonia:

Natalie: Kiepsko, oj kiepsko. Sądziłam, ze się odegracie, a tu takie...

Lucy: Skończ!

Natalie: Sorki. Hihi, macie już widelce? To świetnie! Zaczynajmy... Dziś bezpieczni pozostają...

  • Rebecca (ta akurat leżała nieprzytomna na ziemi)
  • Andrew
  • Lucy...

Natalie: No i co, panowie?

Isaac: Nie martwię się. Przecież wiadomo, że to ja wygram!

Natalie: Nie sądzę, bo właśnie wylatujesz.

Alejandro: Jaka szkoda, kolego. Hehe.

Isaac: Słucham? Chyba sobie ze mnie kpicie!?

Natalie: Niee, patrz, tam czeka na Ciebie but.

Alejandro: Miłego lądowania.

'Ujrzał wielkiego buta, przyszykowanego do kopnięcia.

Natalie: Zaraz stąd odlecisz dzięki Kopu-Przegranym!

Isaac: Za jakie grzeeee...

Odleciał.


Natalie: I odleciał irytujący, ale jakże przystojny gostek. Drużyna Wrzeszczących Sówek kurczy się. A co przytrafi się nam na Sycylii? Dowiemy się już wkrótce w Innej!... HISTORII!!! (szeptem) Dobrze, że w końcu na niej jesteśmy.


Jak wrażenia po odcinku? (od razu dzięki, że przeczytaliście)
 
3
 
0
 
0
 

Ankieta stworzona dnia cze 30, 2012, o godzinie 21:24.
Oddanych głosów: 3


Wyspa Totalnej Porażki: Inna Historia

1. Niespodziewana wycieczka | 2. Rejs marzeń | 3. Przerażające smaki | 4. Zapoznanie z fauną | 5. Wodna przygoda | 6. Architektoniczne zabawy | 7. Ile sił w mięśniach! | 8. | 9. | 10. | 11. | 12. | 13. Starcie najlepszych | 14. Chwilowy odpoczynek |

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki